„Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę” Sumia Sukkar


Adam ma zaledwie czternaście lat, kiedy w Syrii, jego rodzinnym kraju, wybucha wojna domowa. Chłopiec obserwuje najpierw drobne, subtelne zmiany w otoczeniu, by ostatecznie zostać wrzuconym w sam środek konfliktu, który staje się dla niego synonimem strachu. Dotychczas bezpieczny, nieskomplikowany świat Adama traci swoje żywe barwy, by na długo skąpać się w szarości.

Tytuł: „Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę”
Tytuł oryginalny: „The Boy From Aleppo Who Painted the War”
Autor: Sumia Sukkar
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Liczba stron: 312
Rok wydania: 2017

Zrecenzowanie tej książki nie należy do najłatwiejszych zadań. O wojnie w Syrii słyszał każdy, nawet ten, kto niespecjalnie interesuje się wydarzeniami na świecie. Nasza wiedza jest w głównej mierze oparta na tym, co mówią media. A media, chcąc nie chcąc, z reguły pokazują tylko jedną stronę medalu. My też jesteśmy po tej stronie, teoretycznie niezaangażowanej, ograniczającej się niemal wyłącznie do poglądów na temat uchodźców. Tymczasem książka Sumii Sukkar prezentuje wydarzenia w Syrii od wewnątrz, na dodatek oczami wyjątkowego dziecka. Adam choruje na zespół Aspergera i pojmuje świat zupełnie inaczej. Właśnie za pomocą jego perspektywy zetknęłam się z obliczem wojny, które okazało się jednym ze straszniejszych w znanej mi do tej pory literaturze.

Adam nie tylko kocha malować, ale także postrzega rzeczywistość przez pryzmat kolorów; co więcej, tytuły rozdziałów to zarazem nazwy poszczególnych odcieni. Barwy stają się tutaj swoistym kodem językowym, którym główny bohater i zarazem narrator powieści komunikuje się zdecydowanie sprawniej, niż słowami. Poznajemy jego rodzinę: ojca, trzech starszych braci oraz siostrę Yasmine, która po śmierci matki stała się dla Adama niemal jej następczynią. Ich całkiem proste życie przerywa widmo wojny, najpierw jedynie krążące nad ich domem, a później uderzające z całą siłą. 

Adam nie rozumie wojny. Początkowo nawet jej nie zauważa, bo kojarzy mu się wyłącznie z mundurami. Jego domowe ognisko zostaje brutalnie zgaszone, cierpią najbliżsi. To, że główny bohater ma zespół Aspergera wcale nie sprawia, że obraz wydarzeń w Aleppo jest wypaczony czy zniekształcony, wprost przeciwnie. Prostolinijność czternastoletniego chłopca, jego wiara i ufność jedynie podkreśliły absurd wojny. Brutalność i okrucieństwo walk w Syrii tym bardziej szokuje, a przede wszystkim prowokuje krótkie, ale bardzo trudne pytanie: „dlaczego?”. Adam próbuje odpowiedzieć na nie w swój sposób, czyli malując obrazy, które z nieco przerażającą precyzją wydobywają na światło dzienne całe zło, doświadczane przez niewinnych ludzi.

Pod względem technicznym nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak dobrze Sumia Sukkar wcieliła się w swojego czternastoletniego bohatera, jak dokładnie zarejestrowała za pomocą jego oczu wydarzenia w Syrii. Prosty język i wyjątkowo lekki jak na tematykę styl spowodował, że czytelnik może skupić się wyłącznie na warstwie fabularnej. A tutaj dzieje się wiele. Przy niektórych scenach musiałam przerywać czytanie, bo ładunek emocjonalny był niezwykle mocny. Chyba właśnie fakt, że autorka zdecydowała się na przedstawienie Aleppo z perspektywy zwykłej, syryjskiej rodziny sprawił, że historia jest nie tylko bardzo prawdziwa, ale pozwala także na utożsamienie się z bohaterami. Zwłaszcza że w czasie wojny nie ma miejsca na litość czy jakąkolwiek empatię. Każda więź, nawet wśród najbliższej rodziny, zostaje wystawiona na próbę i właściwie tylko od zwykłego szczęścia zależy, czy uda jej się przetrwać piekło. 

Nie będę się rozpisywać, bo tak naprawdę nie ma to sensu. Każdy powinien poznać historię „Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę”. Gdyby wszyscy na świecie tak jak Adam usiedli i zastanowili się, czy warto zabijać drugiego człowieka w imię jakiejkolwiek idei, to może wreszcie osiągnęlibyśmy pokój. Debiut Sumii Sukkar to książka niezwykła, świetnie napisana, ale przede wszystkim – przerażająca. Bo takie rzeczy się dzieją, nie trzeba wcale daleko szukać. Nasz świat jest kolorowy tak długo, jak decydujemy się nie widzieć tych wszystkich odcieni szarości i czerni.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar oraz agencji BookSenso.

Udostępnij ten post

12 komentarzy :

  1. Uwielbiam takie książki. Niełatwe, wręcz męczące i przede wszystkim prawdziwe. Z całą pewnością przeczytam :) Swoją drogą, tytuł i okładka są śliczne. Może paradoksalnie, względem tego, co jest w środku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, oprawa i sam tytuł przyciągają :) A treść jest naprawdę warta uwagi, jeszcze długo siedziała mi w głowie po przeczytaniu.

      Usuń
  2. Koniecznie muszę ją przeczytać, może i brzmi trudno, ale prawda taka właśnie jest. Bardzo podoba mi się pomysł, sądzę że książka mi się spodoba :) Dziwię się, że wcześniej nie słyszałam o tej książce. Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powinno być o niej głośno, bo to naprawdę świetny tytuł :)

      Usuń
  3. Przyznam, że rzadko czytam książki o tematyce wojennej, a tutaj jeszcze tak bardzo aktualna sytuacja w Syrii. Przedstawienie jej od strony nastoletniego, chorego chłopaka musi być fascynująca. Trochę się obawiam tego ładunku emocjonalnego, ale powinnam go jakoś znieść.
    I okładka jest wspaniała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, okładka jest świetna :) To mocna i bardzo prawdziwa książka, zapada w pamięć.

      Usuń
  4. Przedstawienie wojny z takiej perspektywy musi robić na czytelniku wrażenie. Mam dużą ochotę na ten tytuł, ale nie tu i nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, bo na taką historię musi być pora :)

      Usuń
  5. Autorka naprawdę poruszyła trudny temat, ale chyba dobrze jest poznać prawdę. Jeżeli autorka naprawdę tak dobrze wcieliła się w postać chłopca przeżywającego to wszystko, to naprawdę podziwiam. Z pewnością kiedyś sięgnę po tę książkę.

    zaczytanajulia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem pełna podziwu dla autorki, zwłaszcza że jest naprawdę młoda, bodajże ledwo po dwudziestce :)

      Usuń
  6. Czytałam wiele pochlebstw o tej książce i widzę, że Ty także masz na jej temat jak najlepsze zdanie. Zatem muszę koniecznie przekonać się, czy mnie także urzeknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz przeczytać, naprawdę warto :)

      Usuń