Jeszcze jeden odcinek: „The Shannara Chronicles”

Księżniczka elfów Amberle jako jedyna kobieta trafia do ściśle wyselekcjonowanego grona Wybranych, czyli strażników świętego drzewa Ellcrys. Pielęgnowane od lat, więzi demony i ochrania wszystkie rasy przed zagładą. Krótko po wyborze Amberle drzewo zaczyna jednak obumierać – każdy opadający liść to jeden uwolniony demon, spragniony krwi i władzy. Księżniczka zostaje wyznaczona do misji, której sukces może zapewnić Ellcrys drugie życie i powstrzymać przywódcę demonów, Dagda Mora, od zawładnięcia światem. Towarzyszem Amberle ma zostać Wil Ohmsford, pół-człowiek, pół-elf, ostatni potomek legendarnego rodu Shannara.

Czytaj dalej

Na ekranie: „Carol”


Therese Belivet (Rooney Mara), Czeszka z pochodzenia, pracuje w sklepie i marzy o karierze dobrego, szanowanego fotografa. Chociaż niewielka pensja pozwala jej się utrzymywać, a u jej boku jest kochający chłopak, dziewczyna nadal pragnie czegoś więcej. To pragnienie rozbudza pojawienie się Carol (Cate Blanchett), dystyngowanej, intrygującej kobiety w średnim wieku. Obie zbliżają się do siebie, mimo że Carol jest w trakcie trudnego rozwodu, do którego usiłuje nie dopuścić jej nadal zakochany, zazdrosny mąż.
Czytaj dalej

„Pułapka” Paulina Klecz (PRZEDPREMIEROWO)

Koszmar z Sydney rozgrywa się na nowo

Jeśli ktoś nie czytał pierwszej części – bez obaw, recenzja jest napisana tak, że nie zdradza wcześniejszych wydarzeń :)

Mija pół roku, odkąd świat Caitlin wywrócił się do góry nogami. Z osieroconej, ale poukładanej dziewiętnastolatki stała się częścią wojen gangów… i ponownie kogoś straciła. Dziewczyna usiłuje wrócić do normalnego życia, życia bez gróźb, broni, morderstw, a przede wszystkim do życia bez jednej z ukochanych osób. Nie zdaje sobie nawet sprawy, że jej udział w wydarzeniach sprzed kilku miesięcy jeszcze nie został zamknięty. Na wolności wciąż są ludzie, którzy pragną śmierci Caitlin i nie cofną się przed niczym.
Czytaj dalej

„Uwikłani. Obsesja” Laurelin Paige (PRZEDPREMIEROWO)


Alayna i Hudson decydują się na prawdziwy związek, bez udawania i grania czegokolwiek. Ich relacja rozwija się błyskawicznie, niestety nie zawsze tak, jakby tego chcieli. Przeszłość obojga ponownie daje o sobie znać. Sekrety się piętrzą, konflikty narastają i nie wiadomo już, komu ufać. Jednocześnie oboje wciąż muszą walczyć z dawnymi przyzwyczajeniami. Łączy ich ogromna więź i pożądanie, za to dzielą kłamstwa, które mogą się okazać przeszkodą nie do zwalczenia.

Za drugi tom trylogii „Uwikłani” Laurelin Paige zabrałam się ze szczerą ciekawością. Pierwsza część była zadowalająca, choć nie powaliła na kolana, mimo to znalazły się wątki, które sobie upodobałam i chciałam poznać ich dalszy ciąg. O ile przy poprzednim tomie potrzebowałam czasu, żeby się należycie wciągnąć, o tyle teraz wsiąknęłam po pierwszych kilku stronach. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że „Obsesja” jest znacznie lepsza od „Pokusy”.

Powieść przede wszystkim przypadła mi do gustu fabularnie. Oczywiście nie brakuje scen seksu, w końcu to erotyk, aczkolwiek odniosłam wrażenie, że nie jest to element dominujący w książce, a przynajmniej w tej części. Autorka skupiła się na relacji Alayna-Hudson, na rozbudowywaniu ich przeszłości i łączeniu poszczególnych motywów. To mi się bardzo podobało, bo w efekcie dostałam coś na pograniczu romansu i powieści obyczajowej, czyli czegoś, co naprawdę lubię. Czytało się przyjemnie i łatwo, te 370 stron minęło mi w mgnieniu oka.

Skoro już o mowa o scenach erotycznych, odkryłam widoczną poprawę. Przede wszystkim ani razu się nie zaśmiałam w najmniej do tego przeznaczonym momencie, bo tym razem zabrakło średnio zręcznych wyrażeń. Ogólnie jakość opisów wydała mi się dużo lepsza, niż w pierwszym tomie. Nic nie zaburzało zmysłowości, przy czym seks nie ciągnął się przez kilka stron, zupełnie tak, jakby główny bohater nałykał się Braveranu. W tym względzie autorce udało się osiągnąć równowagę i nie przegiąć.

W „Uwikłanych” z pewnością nie da się znaleźć żadnych trudnych do rozwiązania zagadek, nie wiadomo jak dynamicznych wydarzeń czy wielkiego „wow”, ale według mnie Laurelin Paige całkiem efektownie rozwija poszczególne wątki. Widać, że książka tworzy przemyślaną całość, a nie była pisana na gorąco. Najlepsze dzieje się pod koniec, wtedy już całkiem nie mogłam się oderwać, bo byłam bardzo ciekawa, jak się to wszystko potoczy. Sam finał jest niesamowicie banalny i oklepany, ale jeśli ktoś ma taką romantyczną duszę jak ja, to też będzie się uśmiechał jak głupi do sera.

Jeśli chodzi o bohaterów, to w dalszym ciągu nie podoba mi się Hudson, chociaż w trakcie czytania miewałam do niego pewne przebłyski sympatii. Nie wiem, coś mi w nim nie pasuje, jest wciąż zbyt tendencyjny, jakby autorka na siłę starała się go wpasować w ideał faceta, który od czasu do czasu coś przeskrobie, by tym samym dążyć do jeszcze większej perfekcji. Wobec Alayny mam mieszane uczucia, czasem irytuje, czasem budzi litość, więc nie mam tutaj jasno określonego stanowiska. Cieszę się natomiast, że wreszcie została rozwinięta postać Celii, która niewiele się odznaczyła na tle pierwszego tomu. Właściwie to ona odpowiada za największe zamieszanie pod koniec powieści. Poza tym zgodnie z moimi przypuszczeniami, ojciec Hudsona, Jack, nie jest taki krystaliczny, jak mogłoby się wydawać, a to sprawiło, że polubiłam go jeszcze bardziej. Chciałabym się też nieco więcej dowiedzieć o bracie Alayny, Brianie, bo sądzę, że to po prostu ciekawy bohater i byłoby miło, gdyby autorka poświęciła trochę czasu jego relacji z siostrą.

Jak oceniam całość? No cóż, nadal jest przewidywalnie, prosto, bez jakiegoś głębszego sensu, do którego trzeba by się dokopywać. Ale i tak czerpałam przyjemność z czytania; sama historia do odkrywczych nie należy, jednak ładny styl autorki pozwala spokojnie dobrnąć do ostatniego rozdziału. Mnie się podobało – miałam umiarkowane wymagania, toteż właśnie ta książka wypełniła. Wszystko zależy od nastawienia: szukałam lekkiej, rozluźniającej lektury, która czasem mnie czymś zaskoczy i udało mi się ją znaleźć. Z ogromną chęcią przeczytam tom trzeci.

7/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


Premiera tej części już niedługo, więc jeśli lubicie takie książki, serdecznie polecam ten cykl.

Czytaj dalej

„Cień” Paulina Klecz

„Chciałem cię chronić, będąc twoim cieniem”

Caitlin Teasel nie mogła się znaleźć w bardziej niewłaściwym miejscu w bardziej niewłaściwym czasie. Po tym, jak była świadkiem morderstwa, codziennie odbiera telefony od nieznajomego mężczyzny, który pilnie strzeże swojej tożsamości. Prześladowca wydaje się nieszkodliwy… Do czasu. Podobno do Sydney wrócił bezwzględny, nieuchwytny jak dotąd przestępca o pseudonimie Cień. Wkrótce Caitlin trafia w sam środek potyczek gangów, nie wiedząc jeszcze, jaką rolę przyjdzie jej w tym odegrać.
Czytaj dalej