„Ostatnia noc jej życia” Maureen Jennings


Koniec XIX wieku, opanowane przez zimę Toronto. W jednej z bocznych uliczek zostaje odnalezione ciało młodej dziewczyny. Ofiara zmarła na skutek wychłodzenia, ale ponieważ zwłoki zostały pozbawione większości ubrań, pada podejrzenie, że okoliczności śmierci były znacznie bardziej skomplikowane. Sprawą zajmuje się sierżant William Murdoch.

Tytuł: „Ostatnia noc jej życia”
Autor: Maureen Jennings
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 312
Rok wydania: 2010

„Ostatnia noc jej życia” Maureen Jennings to pierwszy tom serii o detektywie Murdochu. Postać możecie kojarzyć z kanadyjskiego serialu, produkowanego dla stacji CBC. Przy czytaniu książek nie trzeba zachowywać chronologicznej kolejności – każdy tom to inna zagadka kryminalna, choć oczywiście poznajemy również szczegóły dotyczące życia głównego bohatera. Lubię kryminały, przyciągnął mnie także czas akcji, a ciekawości dopełniło piękne wydanie. Musiałam koniecznie przeczytać.

Pierwsze, co można zauważyć, to specyficzny zabieg narracyjny. Śledztwo toczy się na oczach czytelnika, jednocześnie od czasu do czasu pojawiają się krótkie fragmenty – dla odmiany pisane mniejszą czcionką – które bezpośrednio odnoszą się do ofiary i do osób przypuszczalnie zamieszanych w jej śmierć. Nie był to może zabieg odkrywczy, jednak znakomicie uzupełniał fabułę, przy okazji świetnie budując napięcie. 

Skoro mamy do czynienia z kryminałem, warto zwrócić uwagę, jak skonstruowana jest zagadka. Autorka jest bardzo hojna, jeśli chodzi o poszlaki; poszczególne tropy pojawiają się często i gęsto, rzucając cień podejrzenia na kolejne osoby. Pod koniec już niemal każdy zdawał się mieć coś na sumieniu, tymczasem wciąż nie było wiadomo, jak wyglądały ostatnie godziny życia Therese, a trzeba dodać, że to nie jedyna śmierć w całym śledztwie. Finał był zaskakujący i pełen dynamizmu. Przyznaję bez bicia, że do samego końca nie domyśliłam się, kto był winny. Pisarka tak umiejętnie operowała wskazówkami, że bez problemu mnie zmyliła, mimo że starałam się być przenikliwa i dopatrywać się nawet najmniejszych szczegółów.

Nie sposób nie wspomnieć o głównym bohaterze, zwłaszcza że kreacja tej postaci nieco mnie zdziwiła. Spodziewałam się, że William Murdoch będzie typowym detektywem, wyjątkowo skutecznym w ściganiu morderców, ale także surowym, obleganym przez płeć piękną mężczyzną. Tymczasem Murdoch, pomijając pracę, która faktycznie dobrze mu wychodzi, wydaje się dość... nieśmiały? Lubi jeździć na rowerze, uczy się tańca, wyobrażając sobie przy tym, że trzyma w ramionach jakąś atrakcyjną kobietę, choć jednocześnie zdaje się kompletnie nie wierzyć, by którakolwiek partnerka pragnęłaby bliżej go poznać. Z jednej strony cieszę się, że Murdoch wyłamał się ze schematu i nie jest łamaczem kobiecych serc, tylko zwyczajnym facetem, bardzo zaangażowanym w swój zawód i serdecznym. Mimo to jego charakter nie do końca mnie do siebie przekonał. W takiej roli oczekiwałam kogoś bardziej charyzmatycznego. Całkiem możliwe, że przy czytaniu kolejnych tomów moja sympatia do Murdocha wzrośnie, ale jak na razie mam dość mieszane uczucia względem tego bohatera.

Oczywiście nie samym kryminałem człowiek żyje. Autorka absolutnie nie pomija całego historyczno-obyczajowego tła. Czytelnik z łatwością przenosi się do XIX-wiecznego Toronto, poznaje dawne zwyczaje i ani przez chwilę nie wątpi, że to, co opisuje Maureen Jennings, mogło się wydarzyć naprawdę. Dbałość pisarki o detale – nie odmawia sobie nawet kilku słów na temat epokowych strojów – sprawiła, że fabułę otacza bardzo naturalny, realistyczny klimat. Jednocześnie język nie jest specjalnie archaiczny. Owszem, pojawiają się elementy stylizacji historycznej, ale są one jedynie miłym dodatkiem, który pozwala wczuć się w akcję, a nie czymś na tyle dominującym, by utrudniać odbiór. Dialogi wypadają swobodnie, również do opisów nie mogę się przyczepić, ponieważ były bardzo barwne.

Zaczęłam tęsknić za Toronto przedstawionym przez Maureen Jennings jeszcze zanim doczytałam do końca ostatnią stronę. Mimo całego mojego zainteresowania nie byłam pewna, czy seria o detektywie Murdochu to coś dla mnie. Atmosfera minionej epoki, zręcznie skonstruowana intryga, różnorodni bohaterowie i genialne operowanie poszlakami sprawiło, że wątpliwości szybko się rozwiały. „Ostatnia noc jej życia” to kryminał w dobrym stylu, który wciąga i zachęca do odkrywania kolejnych elementów układanki. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy.

8/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

Udostępnij ten post

4 komentarze :

  1. Jakoś nie lubię czytać książek, gdzie fabuła umieszczona zostaje w minionych wiekach, o ile wiek XX i czasy wojny może byłabym w stanie przełknąć, to wiek XIX to zbyt odległe czasy i nie potrafię wczuć się w ten klimat :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka zapowiada się naprawdę ciekawe, z ciekawości na pewno zajrzę do pierwszego tomu, kto wie, może wciągnie na dłużej ;D

    mystery-japanese-box.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na półce trzy kolejne tomy i szczerze mówiąc nie mogę się ich doczekać :D

      Usuń