„Uwikłani. Obsesja” Laurelin Paige (PRZEDPREMIEROWO)


Alayna i Hudson decydują się na prawdziwy związek, bez udawania i grania czegokolwiek. Ich relacja rozwija się błyskawicznie, niestety nie zawsze tak, jakby tego chcieli. Przeszłość obojga ponownie daje o sobie znać. Sekrety się piętrzą, konflikty narastają i nie wiadomo już, komu ufać. Jednocześnie oboje wciąż muszą walczyć z dawnymi przyzwyczajeniami. Łączy ich ogromna więź i pożądanie, za to dzielą kłamstwa, które mogą się okazać przeszkodą nie do zwalczenia.

Za drugi tom trylogii „Uwikłani” Laurelin Paige zabrałam się ze szczerą ciekawością. Pierwsza część była zadowalająca, choć nie powaliła na kolana, mimo to znalazły się wątki, które sobie upodobałam i chciałam poznać ich dalszy ciąg. O ile przy poprzednim tomie potrzebowałam czasu, żeby się należycie wciągnąć, o tyle teraz wsiąknęłam po pierwszych kilku stronach. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że „Obsesja” jest znacznie lepsza od „Pokusy”.

Powieść przede wszystkim przypadła mi do gustu fabularnie. Oczywiście nie brakuje scen seksu, w końcu to erotyk, aczkolwiek odniosłam wrażenie, że nie jest to element dominujący w książce, a przynajmniej w tej części. Autorka skupiła się na relacji Alayna-Hudson, na rozbudowywaniu ich przeszłości i łączeniu poszczególnych motywów. To mi się bardzo podobało, bo w efekcie dostałam coś na pograniczu romansu i powieści obyczajowej, czyli czegoś, co naprawdę lubię. Czytało się przyjemnie i łatwo, te 370 stron minęło mi w mgnieniu oka.

Skoro już o mowa o scenach erotycznych, odkryłam widoczną poprawę. Przede wszystkim ani razu się nie zaśmiałam w najmniej do tego przeznaczonym momencie, bo tym razem zabrakło średnio zręcznych wyrażeń. Ogólnie jakość opisów wydała mi się dużo lepsza, niż w pierwszym tomie. Nic nie zaburzało zmysłowości, przy czym seks nie ciągnął się przez kilka stron, zupełnie tak, jakby główny bohater nałykał się Braveranu. W tym względzie autorce udało się osiągnąć równowagę i nie przegiąć.

W „Uwikłanych” z pewnością nie da się znaleźć żadnych trudnych do rozwiązania zagadek, nie wiadomo jak dynamicznych wydarzeń czy wielkiego „wow”, ale według mnie Laurelin Paige całkiem efektownie rozwija poszczególne wątki. Widać, że książka tworzy przemyślaną całość, a nie była pisana na gorąco. Najlepsze dzieje się pod koniec, wtedy już całkiem nie mogłam się oderwać, bo byłam bardzo ciekawa, jak się to wszystko potoczy. Sam finał jest niesamowicie banalny i oklepany, ale jeśli ktoś ma taką romantyczną duszę jak ja, to też będzie się uśmiechał jak głupi do sera.

Jeśli chodzi o bohaterów, to w dalszym ciągu nie podoba mi się Hudson, chociaż w trakcie czytania miewałam do niego pewne przebłyski sympatii. Nie wiem, coś mi w nim nie pasuje, jest wciąż zbyt tendencyjny, jakby autorka na siłę starała się go wpasować w ideał faceta, który od czasu do czasu coś przeskrobie, by tym samym dążyć do jeszcze większej perfekcji. Wobec Alayny mam mieszane uczucia, czasem irytuje, czasem budzi litość, więc nie mam tutaj jasno określonego stanowiska. Cieszę się natomiast, że wreszcie została rozwinięta postać Celii, która niewiele się odznaczyła na tle pierwszego tomu. Właściwie to ona odpowiada za największe zamieszanie pod koniec powieści. Poza tym zgodnie z moimi przypuszczeniami, ojciec Hudsona, Jack, nie jest taki krystaliczny, jak mogłoby się wydawać, a to sprawiło, że polubiłam go jeszcze bardziej. Chciałabym się też nieco więcej dowiedzieć o bracie Alayny, Brianie, bo sądzę, że to po prostu ciekawy bohater i byłoby miło, gdyby autorka poświęciła trochę czasu jego relacji z siostrą.

Jak oceniam całość? No cóż, nadal jest przewidywalnie, prosto, bez jakiegoś głębszego sensu, do którego trzeba by się dokopywać. Ale i tak czerpałam przyjemność z czytania; sama historia do odkrywczych nie należy, jednak ładny styl autorki pozwala spokojnie dobrnąć do ostatniego rozdziału. Mnie się podobało – miałam umiarkowane wymagania, toteż właśnie ta książka wypełniła. Wszystko zależy od nastawienia: szukałam lekkiej, rozluźniającej lektury, która czasem mnie czymś zaskoczy i udało mi się ją znaleźć. Z ogromną chęcią przeczytam tom trzeci.

7/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


Premiera tej części już niedługo, więc jeśli lubicie takie książki, serdecznie polecam ten cykl.

Udostępnij ten post

18 komentarzy :

  1. Książka jeszcze czeka na swoją kolej, ale pierwsza część pozostawiła we mnie pozytywne emocje, więc z radością sięgnę po drugi tom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro podobała Ci się pierwsza część, to druga tym bardziej :D

      Usuń
  2. Pierwszej części jeszcze nie czytałam, ale trylogia zapowiada się bardzo obiecująco, więc pewnie po nią sięgnę. Jeśli, tak jak mówisz, zaskoczy mnie i rozluźni to warto zaryzykować :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rozluźnienie to książka idealna, nie wymaga zbyt wiele myślenia i przyjemnie się czyta :)

      Usuń
  3. "Uwielbiam" gdy autorki przez 40 stron opisują sceny seksu, jakby to było możliwe... Nie czytałam pierwszego tomu, ale serii dobrze wróży, że autorka z każdym z nich się rozwija. :) Czasem nawet banalne zakończenia mogą się spodobać jak widzę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jestem bardzo ciekawa tomu trzeciego :) W moim przypadku romantyczne zakończenie, nawet najbardziej banalne, niemal zawsze się sprawdza.

      Usuń
  4. W takim razie jest to jakaś ulga, że przy scenach zbliżeń intymnych nie występowały ataki śmiechu. Ja wciąż nie jestem przekonana, bo te erotyki raczej mnie nie kręcą. Chociaż na pewno kiedyś z którymś spróbuję, musi mnie jednak nadejść jakaś przemożna ochota :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest, bo te zgrzyty w poprzednim tomie sprawiały, że nie mogłam normalnie czytać, tylko się śmiałam i wysyłałam te cytaty znajomym XD

      Usuń
  5. Ojej a ja nawet pierwszego tomu nie czytałam! Ale się czaję a jak już się przyczaję (kiedyś) to może hurtem całą serię kupię ;) Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czerwcu planowana jest trzecia część, więc może wtedy będą jakieś pakiety w fajnej cenie :)

      Usuń
  6. Czasami, kiedy muszę odpocząć od książek o trudnej tematyce, lubię sięgnąć po przewidywalną historię, która chociaż w minimalnym stopniu potrafi mnie zaskoczyć. Myślę, że ta seria będzie dobrym wyborem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie faktycznie, "Uwikłani" będą jak znalazł :)

      Usuń
  7. Uwielbiam tego typu powieści, lekkie i przyjemnie, chociaż często w takich książkach przewidywalne jest zakończenie, ale myślę że każda książka ma swój urok, nawet ta przewidywalna. Z pewnością nie przejdę obok tego egzemplarza obojętnie i mam nadzieje, że spodoba mi się :)
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewidywalność to coś normalnego w tym gatunku, ale ogólnie, jeśli lubi się taką typową literaturę kobiecą, erotyczną, to zachęcam do lektury "Uwikłanych" :)

      Usuń
  8. Teraz czytam erotyk, ale później muszę "chwilę" od nich odpocząć ;) ; choć nie mówię nie serii "Uwikłani" tym bardziej, że drugi tom wypada lepiej od pierwszego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, co za dużo, to niezdrowo :)

      Usuń
  9. Po raz kolejny trafiam na opinię, z którą muszę się zgodzić. Drugi tom jest lepszy niż pierwszy i mam nadzieję, że ostatni wprawi nas wszystkich w zachwyt :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na to liczę! Oby trzeci przynajmniej utrzymał poziom drugiego :D

      Usuń