Czytelniczo-filmowe inspiracje na przerwę świąteczną

Jako że święta już za rogiem, nie mogłam się obyć bez posta właśnie w tym klimacie. Co prawda śniegu nie widać, przez co dużo trudniej osiągnąć odpowiedni nastrój, ale mam nadzieję, że zapach pierników i mandarynek będzie dla was przyjemny bez względu na brak zimowej aury :)
Ponieważ święta to bardzo często jedyny czas w roku, kiedy możemy choć trochę odpocząć, warto te wolne chwile dobrze wykorzystać. Jeśli nie wiecie, po jaką książkę sięgnąć albo jaki film obejrzeć w bożonarodzeniowy wieczór, poniżej znajdziecie trochę propozycji ode mnie. Wymienione tytuły w większości przypadków nie mają nic wspólnego z obecną porą roku czy samymi świętami, ale mam nadzieję, że któryś zainteresuje was na tyle, że umili jakiś chłodny, spokojny wieczór.


KSIĄŻKI
1. „P.S. Kocham cię” Cecelia Ahern
Na pierwszy ogień romansidło, ale bardzo zgrabne i dające do myślenia romansidło. Myślę, że najważniejsze jest tutaj poczucie straty i przeżywanie żałoby, bo właśnie z tym zmaga się główna bohaterka. Książka napawa nadzieją, a to przyda się w nadchodzącym roku.


2. „Noce w Rodanthe” Nicholas Sparks
Idę za ciosem. Sparks to zdecydowanie jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk, jeśli chodzi o współczesne romanse. Ja osobiście gościa uwielbiam. Jeśli więc, drogie panie, lubicie owinąć się w koc z kubkiem herbaty i pomarzyć, śledząc rozterki bohaterów, to zdecydowanie polecam. Tło tej historii przy okazji ociepli nieco atmosferę.


3. „Pollyanna” Eleanor H. Porter
Teoretycznie pozycja dla młodszych czytelników, w praktyce tytuł dobry dla wszystkich, bez względu na wiek. Jeśli po przeczytaniu tej książki nie poczujecie się pozytywnie nastawieni do świata, to ja nie wiem, co innego mogłoby wam pomóc.


4. „Nostalgia anioła” Alice Sebold
Przyjemna w odbiorze, a przy tym refleksyjna, zwłaszcza przez wzgląd na użyte w niej elementy niesamowitości. Moim zdaniem warta uwagi, bo porusza typowo obyczajowe problemy, o których powinno się czytać. Otwiera oczy na pewne sprawy, przynajmniej tak było w moim przypadku.


5. „Niekończąca się historia” Michael Ende
Wiem, może jestem dziecinna, ale po prostu kocham baśniowy klimat tej książki. Jest niepowtarzalna i na pewno oryginalna, powinna się bardzo dobrze wpasować w świąteczne popołudnie.


6. „Opowieści z Narnii” C.S. Lewis
Takie same argumenty, jak powyżej. Magiczna i bajkowa, a przy tym po prostu lekka. Sama od dawna się czaję na komplet tej serii w Matrasie i mam nadzieję, że kiedyś go sobie sprezentuję. Może i wy kupicie go sobie lub komuś na następną Gwiazdkę?


7. „Mały książę” Antoine de Saint-Exupéry
Pisałam o tej książce w poście o lekturach szkolnych (podobnie jak o Narnii – zainteresowanych zapraszam tutaj). Jedna z najbardziej uniwersalnych książek świata, idealna także na święta. Wiem, że nie wszystkich to niewielkie dziełko chwyta za serce, ale mam nadzieję, że niektórym uprzyjemni tegoroczne święta.


8. „Zimny dzień w raju” Steve Hamilton
Tym razem z zupełnie innej beczki, czyli ciekawy, wciągający kryminał rozgrywający się w zimowej scenerii. Przy okazji robienia tego zestawienia przypomniałam sobie o tej powieści i wiedziałam, że muszę ją tutaj wpisać. Krótka, ale trzymająca w napięciu.


9. „Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding
Gratka dla pań. Prawda jest taka, że niezależnie od wieku każda z nas może utożsamić się z Bridget: kompleksy na punkcie wyglądu, postanowienia, które i tak nie zostają dotrzymane, nieszczęśliwe zauroczenia… Wszystkie przez to przechodzimy. Nieźle się uśmiałam przy czytaniu, dlatego polecam szczególnie na poprawienie humoru.


10. „Książę mgły” Carlos Ruiz Zafón
Błyskawicznie się czyta, nie tylko ze względu na objętość – to bardzo nastrojowa, wciągająca od pierwszych stron historia. Nie potrafiłam się od niej oderwać nawet na wykładach (wiem, zła ze mnie studentka), dlatego w luźny zimowy wieczór tym bardziej powinna się sprawdzić.


FILMY
1. „Królewna Śnieżka” 2012
Na pewno nie jest to najlepsza adaptacja tej bajki, ale ma swój urok – szczególnie podobała mi się Julia Roberts w roli Złej Królowej (no, Książę też mi się podobał).


2. „Wiek Adaline”
Jedno z moich tegorocznych odkryć – recenzja wkrótce! Piękna Blake Lively w roli kobiety, dla której czas się zatrzymał, co okazało się bardzo przewrotne w skutkach. Przyjemny, ale nie pozbawiony morału.


3. „Pokojówka na Manhattanie”
Wiem, że to czysty banał, ale po prostu kocham ten film! Jest taki… ciepły i właściwie można go nazwać taką nieanimowaną bajką. Niemal zawsze oglądam, kiedy pojawia się w telewizji.


4. „Pamiętnik księżniczki”
Banałów ciąg dalszy – ale jakich zabawnych banałów! Ten tytuł cenię sobie za ogromny humor, bajkowość (jak powyżej) i genialną Anne Hathaway.


5. „Hobbit: Niezwykła podróż”
Jeśli chcecie się oderwać, a jednocześnie niezbyt oddalić od wyjątkowości, jaką wytwarzają święta, to historia Bilbo Bagginsa będzie jak znalazł. Piękne ujęcia, świetna muzyka, obsada… Same superlatywy. Jedna z moich ulubionych ekranizacji (mówię tu o wszystkich trzech częściach).


6. „Most do Terabithii”
Odkąd pierwszy raz obejrzałam ten film, a minęło już sporo czasu, mam złamane serce. Jeśli ktoś widział – pewnie się domyśla, dlaczego. Mimo wszystko polecam, bo można i trochę pomyśleć, i uśmiechnąć się do ekranu.


7. „Kraina lodu”
UWIELBIAM. Naprawdę mam fioła na punkcie Elsy, Anny, Olafa i Kristoffa – pod czym na pewno by się podpisała moja niespełna sześcioletnia bratanica. Genialna animacja w połączeniu z drugim dnem daje świetny finalny efekt.


8. „Wywiad z wampirem”
Dramatyczny przeskok ;) Zobaczyłam ten film pierwszy raz mając jakieś 10 lat (taaa, średnio odpowiedni seans dla takiego dzieciaka) i do teraz mnie fascynuje. Niesamowita rola Toma Cruise’a. No i jeśli ktoś nie znosi wampirów typowo współczesnych, to tutaj powinien się lepiej odnaleźć.


9. „Podaj dalej”
Wzruszająca i pełna ciepła historia, jedna z tych, która zaraża pozytywną energią, a na pewno uczy bezinteresowności i empatii.


10. „Czarny łabędź”
Dla tych, co to nawet w wolnym czasie lubią siedzieć jeszcze długo po seansie i szukać sensu w filmie. Dobry thriller psychologiczny, który wbija się w myśli i prędko nie chce ich opuścić.



Patrząc na te dwie listy, wychodzi na to, że w połowie jestem jeszcze dzieckiem… No cóż, nie zamierzam z tego powodu rozpaczać :D
Jeśli wy macie jakieś czytelnicze lub filmowe propozycje na święta, piszcie śmiało w komentarzu. Chętnie z nich skorzystam, o ile będę miała taką możliwość.

Skoro to ostatni post przed Bożym Narodzeniem, chciałam wam wszystkim złożyć najlepsze życzenia. Dużo zdrowia, szczęścia, mnóstwa miłości i spełnienia marzeń, nawet tych najdrobniejszych. Oby półki zapełniały wam się kolejnymi tytułami :) Mam nadzieję, że spędzicie ten czas w miłej, rodzinnej atmosferze, a to, co zastaniecie pod choinką, w pełni was zadowoli. To samo tyczy się roku 2016 – obyście bez żadnych przeszkód dążyli do celów wyznaczonych na kolejne dwanaście miesięcy. Trzymajcie się ciepło!

Udostępnij ten post

38 komentarzy :

  1. Większość tych książek i filmów już znam, więc długo by o tym mówić, ale z takich bieżących wydarzeń, to właśnie zabieram się za lekturę „Nocy w Rodanthe”. Mam wypożyczoną i już nie mogę się doczekać, skoro polecasz.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście również składam najlepsze życzenia świąteczne! Dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności!

      Usuń
    2. "Noce w Rodanthe" to bardzo prosta i ciepła książka, więc mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  2. Dziennik Bridget Jones uwielbiam! Świetna książka na poprawę humoru i samopoczucia. Na Podaj dalej zawsze płaczę, nie wiem co jest z tym filmem, ale wzrusza mnie za każdym razem (a już parokrotnie miałam z nim do czynienia :D) No i ja również życzę wszystkiego co najlepsze, żeby przyszły rok był lepszy od tego, mnóstwa książek no i oczywiście czasu na ich przeczytanie! Zaczytanego grudnia, buziaki!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bridget jest świetna! Chyba dlatego, że taka prawdziwa :) No i nie tylko Ty zawsze płaczesz na "Podaj dalej".
      Z tym lepszym rokiem na pewno się przyda, bo za tym nie będę specjalnie tęsknić :P

      Usuń
  3. Kurcze.. ta Nostalgia Anioła, od dawna, dawna, dawna planuję ją przeczytać i nigdy jakoś nie mogę się za to zabrać. :D Pamiętam jak w gim. mały książę był przerabiany na lekcji i wtedy nie zastanawiałam się nad książka, nie zrobiła na mnie wrażenia, dopiero teraz, po latach mogę ją docenić. W gimnazjum byłam na nią za głupia zwyczajnie xd
    Kraina lodu, też uwielbiam, ale głównie piosenkę śpiewaną przez Elzę i tekst Olafa na temat tego, że dla niektórych warto się roztopić. :D W ogóle Olaf był najlepszy :)
    Zastanawia mnie ten Czarny Łabędź... muszę obejrzeć. Wiek Adeline też już od dawna czeka w kolejce. ;d Obejrzyj sobie Nietykalni, może Ci się spodoba. :)http://www.filmweb.pl/film/Nietykalni-2011-583390
    Albo komedie z Kevinem Hartem: Myśl jak facet, Myśl jak facet 2, Ta ostatnia noc, Prawdziwa jazda, Soul Plane: Wysokie loty albo Hansel i Gretel: łowcy czarownic. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Nostalgię anioła" kupiłam kiedyś spontanicznie i baaardzo ją polubiłam. Tak bardzo, że zawarłam ją w swojej maturze ustnej z polskiego :D "Małego Księcia" często się docenia po latach, to fakt.
      No jasne, Olaf jest najlepszy! Ale tak czy siak mam słabość do bajek, więc Frozen od razu mi się spodobało.
      "Czarny łabędź" jest niezwykły, na mnie zrobił duże wrażenie. "Wiek Adaline" jest znacznie mniej skomplikowany, ale też warty uwagi :) "Nietykalnych" mam od dawna na liście, za to nad komediami z Kevinem Hartem na pewno się pochylę.

      Usuń
    2. Musze się w końcu zabrać za tą Nostalgię. ;)) Widzę, że naprawdę zrobiła na Tobie wrażenie, skoro użyłaś jej na maturze. :)
      No to widzę, że nie jestem jedyna, jeśli chodzi o uwielbienie da bajek. :)
      Muszę odstawić seriale i nadrobić zaległości w filmach. :) A komedie z Kevinem są świetne, on jest takim rasowym klaunem xd

      Usuń
    3. Temat miałam w zasadzie taki, że każda książka mi pasowała, ale jednak zdecydowałam się na nią :)
      Nope, bajki są najlepsze :D Ale serialami też nie pogardzę, bo oglądam na bieżąco kilkanaście, także mam co robić.

      Usuń
    4. OO widzisz. To Ci się dobrze złożyło. ;)
      Kilkanaście seriali? Ooo, ee, to ja oglądam 4 plus 1 który na razie poszedł w odstawkę. ;d A na bieżąco to jestem tylko z dwoma, no prawie na bieżąco xd

      Usuń
    5. Wiadomo, że seriale mają różne okresy emisji i jak część schodzi, to druga część wchodzi na antenę, ale specjalnie zajrzałam na swoją listę. Seriali, które nadal są kręcone (i albo teraz są nowe odcinki, albo czekam na nowy sezon) jest 19. A do tego dochodzi jakieś 12 już zakończonych czy po prostu anulowanych :)

      Usuń
  4. No i zapomniałam: Wesołych świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Pokojówka na Manhattanie" i "Kraina Lodu" tak, tak, tak! <3 Genialne propozycje. <3 Wesołych i zdrowych świąt. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem sama, jeśli chodzi o te filmy :D

      Usuń
  6. Ojej, pamiętam, jak jako dziecko zaczytywałam się w Niekończącej się historii - kolorystyczny podział tekstu wewnątrz był świetnym rozwiązaniem, przez co była to chyba jedna z pierwszych moich książek, w które mogłam się tak prawdziwie wczuć. No i Opowieści z Narnii, kolejna powieść mojego dzieciństwa! Dzisiaj trochę żałuję, że w buntowniczym okresie mojego życia pozbyłam się całej serii, z chęcią bym teraz do niej wróciła (na szczęście Harry'ego Pottera ominęła eksterminacja!)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i magicznych Świąt Ci życzę! Spokoju i uczciwego odpoczynku, najlepiej z gorącym kakao w jednej i książką w drugiej ręce! :)

      Usuń
    2. Kompletnie zapomniałam o tym podziale tekstu za pomocą kolorów - faktycznie, to było genialne! Ja "Opowieści z Narnii" zaczęłam dość późno, ale i tak je bardzo polubiłam, z kolei Harry Potter to była taka przełomowa książka mojego dzieciństwa :D

      Usuń
  7. Dziecka w sobie nie należy się wstydzić, ja uwielbiam bajki, baśnie i opowieści, które przenoszą mnie w świat dzieciństwa. To miła odmiana, od tego czego teraz się ode mnie oczekuje jako dorosłej...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety, tutaj się z Tobą zgodzę. Czasem sobie myślę, że jeszcze "nie dorosłam" do bycia dorosłą.

      Usuń
  8. Muszę koniecznie obejrzeć 'Wiek Adaline.' Uwielbiam Blake Lively, zwłaszcza w serialu Gossip Girl i jestem bardzo ciekawa tego filmu :)

    Kochana: ZDROWYCH, WESOŁYCH ŚWIĄT! Dużo miłości, pozytywnej energii, szczęścia, spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń w nadchodzącym Nowym Roku i czego sobie życzysz, tego życzę Ci ja! :*

    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię Blake Lively, to piękna kobieta, choć samej Sereny w Gossip Girl nie lubiłam :)
      Dziękuję bardzo za życzenia! :*

      Usuń
  9. Wspaniałe te listy!
    Co do książek to właśnie muszę od mamy wydębić "P.S. Kocham Cię", bo ona już przeczytała. "Noce w Rodanthe" to ta książka Sparksa, która mi się spodobała ("List w butelce" mnie rozczarował). A "Opowieści z Narnii" to naprawdę świetny plan na święta! Muszę w końcu sięgnąć po przygody Bridget Jones, bo wszyscy chwalą.
    "Królewnę Śnieżkę" warto obejrzeć, chociażby dla kostiumów. Chcę w końcu sięgnąć po "Wiek Adeline".
    A na "Moście do Terabithii" to pamiętam, że ryczałam jak bóbr. Ale oglądałam go dobrych kilka lat temu.
    Ogólnie - świetne pozycje na święta :) Ja też jestem takim trochę dzieciakiem, a najchętniej to bym animacje i musicale oglądała!
    Wesołych i spokojnych świąt życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Sparksa uwielbiam i oczywiście jedne książki podobały mi się bardziej, drugie mniej, ale i tak marzę o komplecie jego powieści w przyszłości. Do Narnii sama bym zajrzała przez święta, niestety muszę się skupić na pracy dyplomowej :c
      Przygody Bridget, jak i "Wiek Adaline" bardzo Ci polecam. Nie wymagają zbytniego zaangażowania i myślenia, ale umilą wolny czas, to mogę obiecać :)
      Dziękuję!

      Usuń
  10. Czytałam "Małego Księcia" kilka razy. Kiedy byłam w podstawówce, należałam do kółka teatralnego i pojechaliśmy z przedstawieniem "Mały Książę" na konkurs. Muszę się pochwalić, że zajęliśmy I miejsce. Mam bardzo miłe wspomnienia związane z tę książką.
    Bardzo miło wspominam też "Narnię", którą przerabiałam jako lekturę w IV klasie podstawówki.
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratulacje :D Ja koniecznie muszę sobie obejrzeć tego nowego "Małego Księcia", bo do książki lubię wracać.
      Ja niestety nie miałam Narnii w kanonie lektur, sama dotarłam do niej parę lat później i bardzo mi się spodobała.

      Usuń
  11. U Ciebie zawsze znajdę ciekawe książki o których wcześniej nie słyszałam, a widzę że warto byłoby się im bliżej przyjrzeć. :) Tym razem padło na „Pollyanna” i „Zimny dzień w raju” :) Cieszy mnie, że na Twojej liście znalazł się mój ulubiony "Dziennik Bridget Jones". "Ps Kocham Cię" i "Nostalgia..." - widziałam tylko film.
    Jestem pod wrażeniem filmu „Czarny łabędź”. Natalie Portman nie należy do moich ulubionych aktorek - ale w tym filmie zagrała rewelacyjnie. Muszę wrócić do tego filmu, dzięki że mi o nim przypomniałaś. :)
    Czekam na recenzję „Wieku Adaline” - nie widziałam, ale teraz wzbudziłaś moją ciekawość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że znajdujesz u mnie ciekawe tytuły :) "Pollyanna" jest cudowna, a i "Zimny dzień w raju" powinien Ci się spodobać. Co do "P.S. Kocham cię" i "Nostalgii..." to naprawdę polecam książki, choć ekranizacje również są bardzo dobre.
      Też jakoś nie wielbię Natalie Portman, ale mam dla niej ogromny szacunek zwłaszcza w związku z "Czarnym łabędziem" oraz "Leonem zawodowcem". Recenzja "Wieku Adaline" powinna pojawić się w styczniu :)

      Usuń
    2. To kiedyś zajrzę też do książki "P.S. Kocham cię" i "Nostalgia..." :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Nic z tego nie przeczytałam, może kiedy przeczytam :P powiedz mi tylko czy w którejś z tych książek pojawia się degenerat na miarę Bukowskiego? Wtedy przeczytam na pewno :P no i brakło mi w książkach jednej pozycji... I powiem Ci tylko tyle: "You shall not pass!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki degenerat jak ja powinien Ci w zupełności wystarczyć :P Wymieniłam w filmach "Hobbita", to mało?! Nie martw się, LOTR się tu jeszcze pojawi :D

      Usuń
  13. Zafon i "Wiek Adeline" - dla mnie zestaw idealny :D
    https://castleona-cloud.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zafon jest niesamowity, w Wigilię skończyłam "Światła września", cała Trylogia Mgły bardzo mi się podoba :D

      Usuń
  14. Ten post wywołał na mojej twarzy uśmiech. Przypomniałam sobie o wielu świetnych filmach, które oglądałam i o książkach, które naprawdę przyjemnie mi się czytało. "Czarny Łabędź" jest po prostu świetny, a "Krainę Lodu" oglądałam kilka dni temu, bo to idealna bajka, by poczuć świąteczny klimat. Ze wspomnianych filmów oglądałam wszystkie i niektóre naprawdę mi się podobały (przede wszystkim właśnie "Czarny Łabędź" i "Wiek Adeline"). Jeśli chodzi o książki, też większość czytałam. Ale o ile Sparks jest oczywiście mistrzem wyciskających łzy i wzruszających do głębi książek, to raczej nie skusiłabym się na jego książkę w okresie świątecznym. Mimo pięknych wątków miłosnych, zazwyczaj koniec jest raczej niezbyt optymistyczny, a w święta nie lubię się smucić.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chyba obejrzę sobie jakoś na dniach "Krainę lodu", naprawdę kocham tę bajkę i może ona przyniesie mi trochę zimowego klimatu :) "Czarny łabędź" jest niesamowity, to prawda, a co dokładniej sądzę o "Wieku Adaline" dowiesz się z recenzji.
      Fakt, Sparks często kończy swoje książki pesymistycznie, ale jakoś nie zwróciłam na to uwagi przy pisaniu tego posta. Myślę, że takie smutne zakończenia nieraz potrafią człowiekowi uzmysłowić, za ile spraw może być wdzięczny, a święta również wywołują taki efekt :)

      Usuń
  15. Przeczytałam ten post jeszcze przed świętami, ale oczywiście nie napisałam komentarza (cała ja!) Tak bardzo żałuję, że na czytanie książek dla własnej przyjemności nie mam za wiele czasu, a tyle ciekawych pozycji krąży mi gdzieś po domu i na komputerze w wersji elektronicznej, przymierzam się znów do "Losing hope", bo chyba straciłam już wątek :D
    Uwielbiam "Most do Terabithii", pamiętam jak kiedyś (chyba w podstawówce) byliśmy na tym w kinie z klasą i nie mogłam powstrzymać się od płaczu! "Czarny łabędź" jest również genialny, oglądałam już kilka razy, ale lubię do tego wracać. No i faktycznie odkrycie tego roku - "Wiek Adaline", naprawdę świetny film :)
    Czy mogę Ci coś polecić? Hmm... ostatnio oglądałam "Dwoje nie do pary" i przyznam szczerze, że zaskoczył mnie ten film. Nie wszystkim będzie się podobał, bo akcja właściwie rozgrywa się w samochodzie, jest tylko dwoje głównych bohaterów i tak naprawdę niewiele się dzieje, ale... POLECAM :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to ostatnio czytam jak szalona, chociaż też miałam zastój. Niby nie umiałam wygospodarować sobie czasu, a jak przyszło co do czego, zawsze znajduję te pół godzinki na kolejny rozdział. No i ostatnimi czasy jakoś tak wróciłam do e-booków :D
      "Most do Terabithii" po dziś dzień budzi u mnie spore emocje. Puszczali na Polsacie w drugie święto, ale nie dałam rady obejrzeć. A "Wiek Adaline" odkryłam m.in. dzięki Tobie :D
      O, na pewno sobie zerknę na ten film, nie mam nic przeciwko takiemu ograniczeniu miejsca akcji.

      Usuń
  16. Mam psa, co się zwie Pollyanna właśnie, choć niczego związanego z takową postacią nigdy nie widziałam/czytałam. Opowieści z Narnii są cudowne, Pamiętnik księżniczki lubiłam jako dzieciak, Hobbita nigdy nie oglądałam w całości, zaś z Krainy Lodu mam pościel, choć fazy na tą bajkę jakoś nigdy nie miałam xD
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie świetne imię dla psa :D A pościeli z Krainą Lodu Ci zazdroszczę, naprawdę XD

      Usuń