Nie takie lektury straszne, jak je czytają


Zaczął się nowy rok szkolny, w co aż trudno uwierzyć, bo poprzedni dopiero co dobiegł końca. Mnie został co prawda jeszcze miesiąc wolny od nauki, ale że w przyszłym tygodniu zaczynam praktyki, dołączę do osób narzekających na wczesne pobudki i znacznie mniejszą ilość wolnego czasu. Skoro jednak wrzesień wiąże się z powrotem do szkoły, postanowiłam wspomnieć o lekturach, czy raczej pokazać, że wcale nie są takie złe. W ogóle mnie nie dziwi, że książki omawiane na polskim są zmorą większości uczniów; sama kocham czytać, ale nie znoszę tego robić pod przymusem. Mimo to w trakcie swojej szkolnej kariery trafiłam na naprawdę fajne pozycje, których zresztą sporo się nazbierało, gdy przygotowywałam się do tego posta. Chcę się podzielić z wami tą listą i przy okazji udowodnić, że lekturom czasem warto dać szansę, nawet jeśli sama myśl o nich wywołuje u niektórych płacz i zgrzytanie zębów.

Zdaję sobie sprawę, że wykaz lektur ulegał zmianie w ciągu ostatnich lat, różnice są też w programach przewidzianych w różnych szkołach. Pomogłam sobie trochę internetem, dlatego istnieje możliwość, że część z tych książek nie pojawi się na sprawdzianach w poszczególnych klasach. Wzięłam też pod uwagę lektury ze szkoły podstawowej, bo do niektórych mam po prostu sentyment – i nawet, jeżeli macie podstawówkę czy w ogóle naukę dawno za sobą, może warto odświeżyć pamięć albo nadrobić ewentualne braki :)


„Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett
Kocham tę historię do dzisiaj, kilka miesięcy temu czytałam ją zresztą od nowa. Ponadczasowa i wzruszająca. Pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmianę czy na zaufanie drugiemu człowiekowi. Warto też sięgnąć po „Małą księżniczkę” i „Małego lorda” tej samej autorki.


„Lew, Czarownica i stara szafa” C.S. Lewis
Cóż, u mnie się tego nie przerabiało, a wielka szkoda. Do tej pory nie udało mi się przeczytać całego cyklu „Opowieści z Narnii”, dotarłam do trzeciej części, ale na pewno sięgnę po pozostałe, chociaż mówi się, że jest to seria raczej dla młodszych czytelników. Coś mi się wydaje, że moje wewnętrzne dziecko będzie miało uciechę. Magiczna opowieść.


„Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren
To właśnie w trakcie robienia tego zestawienia przypomniałam sobie, jak bardzo spodobała mi się ta książka, kiedy poleciła mi ją koleżanka wiele lat temu. Muszę przeczytać jeszcze raz! Zafundowała mi mnóstwo emocji i pewnie zrobi to znowu.


„Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery
Jeszcze jedna z moich ulubienic, zdążyłam przeczytać jeszcze zanim nauczycielka zapowiedziała omawianie. Zawsze mocno utożsamiałam się z Anią, to genialna książkowa bohaterka. Ekranizacja z 1985 roku też bardzo mi się podobała.


„Hobbit, czyli tam i z powrotem” J.R.R. Tolkien
„Hobbita” przeczytałam dopiero pół roku temu, w szkole nawet nikt o nim nie wspomniał. A warto! Spotkałam się z opiniami, że Tolkien jest zbyt mroczny dla młodszych dzieci, że ma za ciężki styl – niektórzy ludzie nie wiedzą lub zapominają, że ta książka miała być przeznaczona właśnie dla takich odbiorców. Historia Bilba jest opisana niesamowicie i wciąga od pierwszych stron.


„Romeo i Julia” William Szekspir
Jako beznadziejna romantyczka nie mogłam się obejść bez tego tytułu. Z biegiem czasu (i większą ilością szarych komórek) dostrzegłam, że Szekspir zafundował historię dość naiwną i zbyt dramatyczną, ale to nie zmienia faktu, że nadal mam do niej ogromny sentyment.


„Kamienie na szaniec” Aleksander Kamiński
Tej pozycji chyba nie trzeba przedstawiać. Od jakiegoś czasu mam ochotę przeczytać od nowa i chyba rzeczywiście to zrobię. Ciekawa jestem, jak po kilku latach spojrzę na tę książkę.


„Mały Książę” Antoine de Saint-Exupéry
Czy ten wybór kogokolwiek dziwi? Ta niepozorna książeczka potrafi wiele nauczyć i bywa pociechą w trudniejszych chwilach. Dziwię się, że jeszcze nie mam swojego egzemplarza.


„Lalka” Bolesław Prus
Opasłe dzieło, które przeczytałam wyjątkowo szybko. Nie przypuszczałam, że tak bardzo mnie wciągnie, pamiętam jak praktycznie nie rozstawałam się z nią przez pierwsze dni ferii zimowych. Owszem, czasem dłużyły mi się te szczegółowe opisy Prusa, ale ogólnie miło ją wspominam i byłam rozczarowana, kiedy na studiach została pominięta.


„Ludzie bezdomni” Stefan Żeromski
Bardzo lubię refleksje Żeromskiego i ogólnie jego styl, jak dla mnie bardzo przystępny. A sama książka naprawdę ukazuje bezdomność w przeróżnym tego słowa znaczeniu.


„Inny świat” Gustaw Herling-Grudziński
Polecam głównie ze względu na temat, bo zrobiła na mnie duże wrażenie. Miałam co prawda pewne trudności w przebrnięciu przez nią – nie jest to najkrótsza książka, a i opisy były momentami męczące. Nie jest to jednak ważne ze względu na szczegółowość wspomnień autora i zawarty w nich bolesny obraz niewoli sowieckiej.


„Cierpienia młodego Wertera” Johann Wolfgang von Goethe
Krótkie, raczej smutne dziełko w postaci listów – czyta się szybko i nawet jeśli po drodze człowiek łapie trochę przygnębienia od tytułowego bohatera, to warto.


„Makbet” William Szekspir
No i znowu Szekspir. Bardzo lubię tę tragedię, jest nieco mroczna, ale nie brakuje w niej zwrotów akcji. Pozytywne wrażenie zostało utrwalone przez spektakl teatralny, który miałam okazję obejrzeć z klasą (pozdrawiam przystojnego odtwórcę Malkolma, któremu mogłam się dobrze przyjrzeć z pierwszego rzędu).


„Zbrodnia i kara” Fiodor Dostojewski
Tego też nie trzeba specjalnie reklamować. Świetna i jako kryminał, ale przede wszystkim jako powieść psychologiczna. Czułam się, jakbym była wewnątrz głowy Raskolnikowa.


Tak jak wspomniałam, trochę tego jest, a trzeba powiedzieć, że wybrałam tylko te lektury, które najbardziej zapadły mi w pamięć – na upartego dałoby się jeszcze dopisać kilka tytułów. Jakie lektury szkolne szczególnie podobały się wam?

Udostępnij ten post

42 komentarze :

  1. Ach, te lektury... Muszę przyznać, że sama wiele z nich bardzo miło wspominam. Uwielbiałam "Dzieci z Bullerbyn", w gimnazjum z kolei moje serce skradły "Kamienie na szaniec". Jednak najwięcej lektur jakie mi się podobały, znalazłam w okresie licealnym. Zaliczam do nich oczywiście "Lalkę", genialną "Zbrodnię i karę", ciekawą "Dżumę", jak i całkiem miło wspominam "Ludzi bezdomnych" czy "Inny świat". Chyba jedyną lekturą jakiej nie byłam w stanie doczytać był "Potop". :D
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było dokładnie to samo! Lubię "W pustyni i w puszczy" Sienkiewicza, ale "Potopu" nie dałam rady zmęczyć, do czego przyznaję się bez bicia. Planuję zrobić drugie podejście do całej Trylogii :)

      Usuń
  2. Tajemniczy ogród, Narnia i Ten obcy (jeżeli nie czytałaś, to z całego serca polecam) to trzy lektury, które po prostu pokochałam! Dzieki Narnii zaczęła się moja przygoda czytelnicza. Niestety było to w podstawówce. Gimnazjum juz kończę, ale nie zapowiada się tak kolorowo pod względem lektur :/ Romeo i Julia i Mały Książę były po prostu okropne! Tak samo jak Opium w rosole, którego w ogóle nie zrozumiałam. Nie mogłam przez nie przebrnąć, mimo iż są one dość cienkie. Raczej nie wspominam ich zbyt dobrze i wolę o nich raczej zapomnieć :) Teraz czekają mnie Krzyżacy, wiec trzymaj za mnie kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego :) "Ten obcy" nie był u mnie lekturą, ale czytałam, choć niespecjalnie mnie zachwycił. "Krzyżacy" byli dla mnie twardym orzechem do zgryzienia, więc naprawdę trzymam kciuki - niewykluczone, że Tobie się spodoba, wszystko zależy od upodobań :D

      Usuń
  3. Wszystkie wspomniane wyżej książki bardzo mi się podobały (no, oprócz "Braci Lwie Serce", bo tego nie czytałam). W ogóle ja byłam zadowolona z czytanych lektur. I żałuję, że nie omawialiśmy "Hobbita" czy "Opowieści z Narnii" bo to byłaby dla mnie jeszcze większa frajda! I cieszę się, że ktoś ceni Szekspira i "Cierpienia młodego Wertera"! Wiem, że wiele osób narzeka na te pozycje, a ja uwielbiam ten popaprany romantyzm !!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może nie jestem jakąś specjalną wielbicielką romantyzmu, ale nie miałam nigdy problemów z ogarnięciem tej epoki, a do Wertera i Szekspira mam słabość :D

      Usuń
  4. "Ania z Zielonego Wzgórza"(ekranizacja też bardzo mi się podobała) i "Zbrodnia i kara" - to moje moje ulubione książki <3 Perełki do których muszę jeszcze kiedyś wrócić. :)) "Bracia Lwie Serce" nie czytałam - chętnie zrobię to teraz; ale zachwyciła mnie inna książka autorki -"Dzieci z Bullerbyn". Bardzo miło też wspominam książkę "Ten obcy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzieci z Bullerbyn" też są kochane :) Powinnaś przeczytać "Bracia Lwie Serce", są wyjątkowe i zapadają w pamięć, tak było przynajmniej w moim przypadku.

      Usuń
    2. Na pewno będę szukać książki "Bracia Lwie Serce" w bibliotece :))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Narnie ubóstwiam, bo to dzięki niej zaczęło się moje zamiłowanie do fantastyki (przeczytałam wszystkie części!). ''Tajemniczy ogród'' niestety nie, jak dla mnie za dużo opisów (wiem, jestem leniem). ''Braci Lwie Serce'' nie miałam jako lektury, ale jak byłam mała to mama mi i mojemu młodszemu rodzeństwu zawsze czytała na dobranoc ^^. ''Romea i Julii'' nie przeczytałam w całości, co prawda jestem romantyczką (ale się do tego nie przyznaję, więc ciiii!), ale ta historia nawet jak dla mnie była zbyt hmmm... naciągana. Co do ''Kamieni na szaniec'', oglądnęłam film, a jaka jest książka przekonam się w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zabrałam się za "Narnię" stosunkowo późno, ale od dawna czaję się na taki ładny komplet wszystkich części w Matrasie, na który mnie nie stać ;c Muszę zobaczyć "Kamienie na szaniec", bo opinie o tym filmie są tak podzielone, że tylko ciekawość rośnie :)

      Usuń
  6. Zapomniałam w swoim zestawieniu o "Tajemniczym Ogrodzie!", przecież uwielbiałam tę powieść! :D Braci Lwie Serce i Opowieści z Narnii nie miałam, niestety, a szkoda, ale tę drugą powieść czytałam dla samej siebie, jedyną książkę, jaką nie lubię z Twojego zestawienia to "Ludzie Bezdomni", do Żeromskiego mam po prostu awersję po "Syzyfowych pracach" :)

    A tak z innej beczki, miałaś kiedyś bloga z opowiadaniem, ale może kilka lat temu (dwa, rok, więcej, bo nie pamiętam xD), kiedyś trafiłam na Twój nick i jestem ciekawa czy to możesz być Ty :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Syzyfowe prace" też mi się nie podobały, ale przełamałam się, więc bez problemów przeszłam i przez "Ludzi bezdomnych", i przez "Przedwiośnie" :)
      Blogi z opowiadaniami prowadzę regularnie od 7 lat, więc bardzo możliwe, że gdzieś się na mnie natknęłaś :D

      Usuń
    2. Czytałam wszystkie te trzy lektury, ale jakoś ich szczególnie nie polubiłam :D

      O! ^^ Ja od dziewięciu już siedzę w tym biznesie, chociaż teraz już nie, bo wolę publikować na forach swoje prace, tam mi więcej pomogą :D Ale tak to stale coś było z opkiem, tylko teraz zmieniłam branżę ^^

      http://leonzabookowiec.blogspot.com/

      Usuń
    3. Ja na razie postawiłam na pisanie wyłącznie dla siebie (pomijając jakieś wiersze czy one shoty, które czasem tu wstawię). Na jakiś czas chcę odpocząć od tej części blogosfery :)

      Usuń
  7. Szekspirowskie "Romeo i Julia" nie jest wcale aż tak banalne! Tak, można tak pomyśleć, jeśli patrzymy na to jako dojrzałą miłość między dwojgiem kochających się ludzi. Ale oni wcale nie byli dojrzali. Zakochali się miłością młodzieńczą, przypominającą bardziej zauroczenie... a im bardziej mówiło się im "nie", tym bardziej siebie pragnęli - nawet dziś to tak przecież działa. Im mniej rodzic chętny, aby jego potomek był ze swoim wybrankiem, tym bardziej to uczucie będzie się "pogłębiać" przynajmniej pozornie. Kto wie, może gdyby nie zakaz rodziców, Julia znudziłaby się Romeo tak samo prędko jak pozostałe? Ale rodzice zakazali. Więc... on brnął w uczucie coraz głębiej i głębiej...
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym tego utworu banalnym, ma po prostu pewne niedociągnięcia :) Ale i tak uwielbiam tę historię. Może byli bardzo młodzi, może działali pod wpływem chwili, dla mnie i tak są jedną z najpiękniejszych literackich par.

      Usuń
    2. Ja to jednak wole traktować bardziej jako pokazanie, dokąd prowadzi zakazywanie miłości młodym. Aczkolwiek niektóre cytaty z tego są na prawdę piękne (nie to, co w "Państwie" Platona które właśnie czytam i łapie się za głowę - wydzielanie ludziom, ile razy mogą w życiu "robić dzieci"? Trochę go popieprzyło, łagodnie mówiąc XD)

      Usuń
    3. A to swoją drogą, bo takie zakazywanie nigdy do niczego nie doprowadzi i tu się nic nie zmieniło przez te wszystkie wieki. Platon to zdecydowanie nie moja specjalność XD

      Usuń
    4. Ja po prostu w tej chwili przeżywam, bo chce pracę napisać ;P Kiedyś próbowałam go czytac, nie wyszło, a teraz się dziwie, jak niemądry ten wielki filozof był :c

      Usuń
    5. Przypomniałaś mi, że powinnam się zabrać za swój licencjat ;____;

      Usuń
  8. Żadne :( Jak kocham książki to jestem naprawdę bardzo antylekturowa chyba przez samo to, że ktoś mnie zmusza do czytania. I dość mam tej polskości (głównie) i bohaterstwa narodowego w tych książkach... Bardzo lubię "Tango" Mrożka i "Inny świat" oraz "Dżumę", chociaż o tych dwóch ostatnich nie mogłabym powiedzieć, że lubię, a zapadły mi w pamięć i są wartościowe. Bo inne, napisane trudnym językiem, po prostu takie nie są. Może kiedyś to docenię.

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się odechciewa czytać, jak wisi nade mną polecenie w stylu "macie 2 tygodnie", ale zwykle starałam się przemóc i bywało, że zapominałam o tym, że mam w ręku szkolną lekturę. Ja z kolei "Tanga" nie znoszę :)

      Usuń
  9. "Cierpienia młodego Wertera" to lektura, którą pokochałam nad życie! Bardzo często do niej wracam i lubię to robić, bo po prostu ma w sobie to coś. "Lalka" także mi się podobała, bez problemu dałam z nią radę i muszę przyznać, że chętnie przeczytałabym ją na nowo. O Szekspirze nie będę wspominać, również lubię! :D Pamiętam natomiast, jak w liceum omawialiśmy "Zbrodnię i karę" i wszyscy się tym zachwycali, ale mnie jakoś nie wciągnęło, tak po prostu. Za to mogę polecić "Biednych ludzi" Dostojewskiego, przerobiłam to do matury i nie sądziłam, że tak mi się spodoba.
    Niektóre lektury faktycznie były zmorą, nie szło się z nimi czasem uporać, no ale... bywa :D W każdym razie, warto się w nie zagłębiać, bo niekiedy możemy znaleźć coś dla siebie, coś, co rzeczywiście nam się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sprawdzę tę książkę Dostojewskiego, bo w sumie i tak mam w planach przeczytać jego inne dzieła :)
      Tak naprawdę przez 3/4 lektur można przebrnąć bez większej trudności, trzeba tylko zmienić nastawienie.

      Usuń
  10. Niektórych z wyżej wymienionych lektur nie czytałam, a niektóre zdecydowanie nie przypadły mi do gustu (chociażby "Ania z Zielonego Wzgórza", która bardzo mi się nie podobała albo "Lalka", w której opisy Rzeckiego naprawdę mnie nużyły, a Izabela Łęcka naprawdę mnie irytowała). Bardzo podobała mi się za to "Zbrodnia i kara" i "Cierpienia młodego Wertera", na którego większość osób narzeka. Od siebie mogę dodać "Anne Kareninę", która była naprawdę ciekawa mimo swojej długości, a także "Panią Bovary" - naprawdę świetna czy "Władca much" i oczywiście pozycja nr 1 wśród wszystkich lektur, które do tej pory przeczytałam "Rok 1984". Z takich przyjemnych, chociaż nie najlepszych, wymieniłabym jeszcze "Dżumę" i "Granicę".
    Mi osobiście czytanie lektur szkolnych jakoś specjalnie nie przeszkadza, chociaż zdecydowanie nie lubię dramatów i jedyny, jaki mi się spodobał od podstawówki, do kl III liceum to "Balladyna". "Dziady", "Wesele" itd. to nie dla mnie, mimo tego, że rozumiem, że jak na dramaty są świetnie napisane. Ja po prostu jestem zwolenniczką prozy. Chociaż jeśli o prozę chodzi, to jest też kilka pozycji, które z chęcią bym wykreśliła, przede wszystkim "Podróże z Herodotem" i "Jądro ciemności" (szczególnie JC, pierwszy raz tak bardzo uśpiła mnie książka). Mimo wszystko niektóre lektury są naprawdę świetne i nie można być do wszystkich od razu uprzedzonym.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, jak lektury w szkołach się różnią, bo u mnie nie było nawet mowy o "Annie Kareninie", "Roku 1984" czy "Władcy much" (chociaż mam je w planach, obowiązkowo). Ja jakoś lubię dramaty, bywają przyjemną odskocznią od epiki :)

      Usuń
  11. Zgadzam się, u mnie to wszystko było oprócz Tajemniczego ogrodu- były fragmenty i bardzo byłam zadowolona :). Polecam też Orwella i Camus, ich też iałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orwella muszę nadrobić. A jeśli chodzi o "Dżumę" Camusa, to czytałam, ale nie byłam nią szczególnie zachwycona :)

      Usuń
  12. Ja jeśli mam być szczera z tych powyższych lektur we wakacje przeczytałam Ludzi bezdomnych i Lalkę, ponieważ matura czeka mnie już w 2016. Czytało mi się je o wiele lepiej niż np. "Chłopi". Makbet i inne lektury jeszcze przede mną :)
    http://skrytaksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem wielbicielką "Chłopów" :D A co do matury, to na pewno dasz sobie świetnie radę!

      Usuń
  13. Ja czytałam jeszcze Granicę, przerabiałam Potop, Nad Niemnem - te książki, zwłaszcza dwie ostatnie przypadły mi bardzo do gustu, wciągnęłam je niczym odkurzacz. Zwłaszcza Potop, bo bardzo lubię Sienkiewicza i jego Trylogię :)
    O, i chciałabym przerabiać Opowieści z Narnii, bo świat Lewisa bardzo mi się podoba <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yup, "Granicę" też lubię. "Nad Niemnem", o dziwo, również mi się spodobało, ale miałam szansę przeczytać dopiero na studiach, bo w liceum omawialiśmy tylko drobne fragmenty. Niestety za Trylogią nie przepadam, planuję zrobić do niej drugie podejście, bo często upływ czasu pozwala mi na to, by inaczej spojrzeć na książkę :)

      Usuń
  14. Z lektur to najbardziej podobały mi się Zbrodnia i kara oraz Mistrz i Małgorzata, Shakespeare'a kocham chyba wszystkie dzieła, bardzo też lubię Orwella - w gimnazjum czytaliśmy tylko Folwark zwierzęcy, ale największą miłością darzę Rok 1984. No i Tolkien! ♥
    medycy nie gęsi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i ten szablon - kot jest prześwietny! <3

      Usuń
    2. Właśnie Orwella u mnie w szkole pominięto, ale zamierzam nadrobić we własnym zakresie. Haha, też się zakochałam w tym kocie, jak tylko zobaczyłam ten szablon :D

      Usuń
  15. Większość moich ulubionych lektur to te z podstawówki, większość była tak dobrana, że czytałam je z przyjemnością i radością. Anię również uwielbiam, do dziś to jedna z moich ulubionych serii. :) Lektury z gimnazjum były już poważniejsze, dość często czytanie ich szło mi trudniej, mimo to miło wspominam Krzyżaków i wciąż czuję dumę, że przeczytałam jako nieliczna z klasy. Ale cóż lubię średniowieczne klimaty. Mały książkę mnie urzekł, kocham tę opowieść i chętnie do niej wracam. ;) Tolkiena czytało mi się świetnie, szkoda że tak mało fantastyki w szkołach się czyta. :) Lektury licealne doceniam zwykle dopiero po omówieniu, dociera do mnie wtedy całość przesłanie, ale Lalkę, czytałam dość łatwo. ;) Teraz muszę zabrać się za Chłopców, nie wiem jak to będzie. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po "Ani z Zielonego Wzgórza" przeczytałam chyba jakieś 2, może 3 części. Muszę wrócić do tej serii i tym razem przeczytać ją w całości :) Klimaty średniowieczne mnie nie odpychają, niestety nie należę do fanów Sienkiewicza, trudno mi się go czyta. A "Lalkę" uwielbiam!

      Usuń
  16. Lektury nie są takie złe, ale już przerabianie tego na polskim to masakra. Czy tylko ja nienawidzę rozdrabniać tekstu na kawałeczki, by wszystko przeanalizować, zapamiętać? Kto jakie miał włosy, kto co powiedział w jakim momencie? Brr. Może i lubię pisać recenzje, ale dla siebie, a nie szukać czegoś, co mi rozkazuje nauczyciel. To jest bez sensu, nie czuję wtedy żadnej radości, tylko muszę przeszukiwać górę tekstu, by zdobyć dobrą ocenę.
    Właściwie to jeżeli chodzi o mnie, to większość lektur bardzo mi się podobała. Jedyne, czego nie lubię to dramaty. Jak dla mnie to istna katorga, czytać te teksty. To nie moje klimaty, zdecydowanie.
    Czytałam "Tajemniczy ogród", mimo że nie miałam tej książki jako lektury. I bardzo mnie oczarowała, dzięki czemu sięgnęłam jeszcze po takie książki jak "Mały lord" czy "Mała księżniczka".

    http://recenzandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety prawda, omawianie lektur wiąże się często z rozkładem tekstu na części pierwsze i nawet najfajniejsza książka może stracić przy tym na uroku. Na szczęście trafiałam na samych dobrych polonistów, dzięki czemu takie lekcje mimo wszystko były ciekawe :) "Tajemniczego ogrodu" też nie przerabiałam, ale po prostu pokochałam książki tej autorki.

      Usuń
  17. Książki lubię, jednak lektur nie wspominam nad wyraz miło. Irytującym było, że ktoś ma mi narzucić, co będę czytać. Niewiele lektur skończyłam, niewiele w ogóle zaczęłam, fajnie wspominam "Starego człowieka i morze" Hemingwaya oraz cykl o Sherlocku, od którego zaczęła się moja miłość do kryminałów. Teraz mam na celowniku "Lalkę", paradoksalnie tuż po zakończeniu edukacji licealnej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety do Hemingwaya miłością nie pałam XD Ale żałuję, że u mnie nie było Sherlocka, choć nic straconego, bo i tak planuję sięgnąć po ten cykl.

      Usuń