„W krainie ognistego kwiatu” Carla Federico

Chcieli rozpocząć nowe życie. Wierzyli, że po długiej podróży czeka ich spełnienie marzeń, że wszystko to, co najpotrzebniejsze, samo wpadnie im w ręce. W obcym, egzotycznym kraju spodziewali się lepszych perspektyw na przyszłość i choć tęsknota za ojczyzną wydawała się przerażająca, byli gotowi zostawić ją za sobą i rozpocząć kolejny, w zamyśle szczęśliwszy etap. Nie mieli zielonego pojęcia, że oddalona o wiele kilometrów kraina nie ma nic wspólnego z idyllą… A ciężka praca to jedyna pewna rzecz.

Tytuł: „W krainie ognistego kwiatu” 
Tytuł oryginalny: „Im Land der Feuerblume” 
Autor: Carla Federico 
Wydawnictwo: Sonia Draga 
Liczba stron: 656 
Rok wydania: 2012

„W krainie ognistego kwiatu” upolowałam na przecenie w Matrasie, dzięki czemu zamiast 35 zł, zapłaciłam jedynie 20. Nie ukrywam, że uwiodła mnie okładka, choć o kupnie ostatecznie zdecydował opis z tyłu. Książka trochę się naczekała na swoją kolej, jednak mogę potwierdzić, że było warto ją kupić. Carla Federico napisała przepiękną rodzinną sagę osadzoną w kolorowym, nieco jednak mrocznym Chile, w którym osiedliła się grupa emigrantów z Niemiec. Z tego co wyczytałam w internecie, jest to debiut tej pani – należy dodać, że debiut bardzo udany.

Książka ma ponad 650 stron; to sporo, aczkolwiek autorka opisała w niej wydarzenia rozciągające się na przestrzeni wielu lat. Oczywiście nie da się uniknąć przeskoku w czasie, stąd powieść jest podzielona na parę części, każda z nich obejmuje dany okres. Najpierw jesteśmy z bohaterami na statku płynącym do Chile, zaś później przyglądamy się, jak wygląda ich nowe życie w obcym, groźnym kraju, który miał stać się dla nich bezpieczną przystanią, a ostatecznie wcale jej nie przypominał. Z tego co mi wiadomo, Federico sama spędziła w Chile kilka lat i to doświadczenie jest bardzo widoczne w jej książce: opisy fauny, flory i całej atmosfery tego miejsca są tak żywe, barwne i plastyczne, że człowiek przenosi się tam od razu, jednocześnie nie odrywając stóp od podłogi. Klimat otaczający akcję jest naprawdę wyjątkowy.

Co z resztą? Autorka ma dobry, przystępny styl, chociaż przyznaję, że na początku trudno było mi się wczuć w tę historię. Początek był lekko nużący, przez pierwsze rozdziały przebrnęłam z pewnym oporem. Ale dalej było coraz lepiej. Powieść jest naprawdę wielowątkowa, mamy do czynienia z wieloma bohaterami i choć część z nich wysuwa się na pierwszy plan, pisarka nie zapominała o pozostałych. Wbrew pozorom wszystko jest jasne i przejrzyste, nie gubiłam się w fabule, a poszczególne części tworzyły spójną całość mimo dość sporych przeskoków czasowych. Niemniej Federico poruszyła w książce wiele tematów: trudy emigracji, konflikty narodowo-kulturowe, miłość, przemoc w rodzinie, zdrada, śmierć, przyplątało się nawet kazirodztwo i coś, co w dużej mierze graniczyło z chorobą psychiczną. Zdecydowanie nie nudziłam się podczas czytania. Podobało mi się, że mimo mnogości wątków, autorka starała się rozwijać każdy z nich, żadnego z nich nie porzucała czy nie ucinała w niewyjaśnionych okolicznościach. 

Bohaterów możemy tutaj spotkać bardzo różnorodnych. Jest Eliza, która początkowo wydaje się zbyt naiwna i delikatna, by móc ciężko pracować, jednak potem wykazuje się niesamowitą determinacją i odwagą. Jest również Korneliusz, często zamyślony i zdystansowany, ale z dobrym sercem. Polubiłam ich oboje, każde za co innego, chociaż moją ulubioną postacią okazała się sarkastyczna, czasem przesadnie szczera Jule, która zawsze mówiła to, co przychodziło jej na myśl. Nie mogłabym też pominąć uroczego, choć nieco narwanego Poldiego. W każdym razie podziwiam autorkę za to, że jej postacie to indywidualności, nie zlewają się ze sobą, ich charaktery są odmienne i bardzo autentyczne. To chyba największy plus tej historii.

Cóż, nie da się ukryć, że opisuję tę powieść w samych superlatywach. Przypadła mi do gustu, nawet bardzo, a do tego pięknie się prezentuje na półce – czego chcieć więcej? Trzeba się wkręcić w nastrój, który towarzyszy poszczególnym wydarzeniom, trzeba jedną nogą wejść do krainy ognistego kwiatu. Wtedy cała reszta przestaje się liczyć, bo właśnie takie odniosłam wrażenie, kiedy na dobre wciągnęłam się w fabułę.

Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Faktycznie, okładka jest śliczna!
    Jeszcze się nie spotkałam z książką, gdzie akcja toczyłaby się w Chile... Chociaż, może... Może się spotkałam z jakąś książką, gdzie fragment akcji toczył się w tym państwie, ale raczej mały fragment, jeżeli już. W każdym razie, bardzo ciekawi mnie życie w Południowej Ameryce i chętnie sięgnę po tę książkę, jeżeli mogę tam poznać chociaż część tego klimatu. (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zaznaczyć, że akcja tej książki ma miejsce w XIX wieku - więc trochę się od tego czasu zapewne zmieniło :) Co nie zmienia faktu, że autorka w niesamowicie barwny sposób opisała ten kraj.

      Usuń
  2. Nie spotkałam się jeszcze z autorką, a szkoda, bo z tego co piszesz jej twórczość jest warta uwagi :D na początku recenzji pisałaś, że "W krainie ognistego kwiatu" to debiut pani Federico. Nie wiesz może, czy napisała już jakieś inne książki? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam to tak, napisała inne książki, ale jak na razie tylko ta została przetłumaczona i wydana w Polsce :)

      Usuń
  3. Chętnie przeczytałabym tą ksiażkę, bardzo mnie nia zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... książka wydaje się być ciekawa, lubię takie klimaty, więc może się kiedyś za nią zabiorę (jeśli będzie jeszcze na tej promocji w matrasie :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam ją dość dawno, ale to nie jest najnowsza książka, więc pewnie znajdziesz ją gdzieś w niższej cenie :D

      Usuń
  5. Okładka genialna. Fabuła bardzo ciekawa. Recenzją bardzo zachęciłaś mnie. Na pewno nie przejdę obok niej obojętnie! :)
    http://skrytaksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, książka wydaje się naprawdę dobra i może uda mi się ją gdzieś złapać i przeczytać. W sumie większość książek zaczyna się trochę nużąco i ciężko przejść przez te pierwsze rozdziały, a potem okazuje się, że jest świetna. Ciekawe wydają się te postacie, w sumie chciałabym już je sama poznać. Mam nadzieję że uda mi się na nią trafić :)

    faiithfully.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie ukazała się jakoś niedawno, ale widziałam ją w Matrasie 2-3 tygodnie temu, a jest naprawdę ciekawa :)

      Usuń
  7. Lubię książki niebanalne, które skłaniają do jakichś rozmyślań, poruszają ważne tematy. Oczywiście, miło jest czasem sięgnąć po zwykłe romansidło, które wzruszy, dostarczy odrobiny rozrywki i tyle, ale zdecydowanie bardziej podziwiam autorów, którzy potrafią w piękne historie wpleść jakieś przesłanie. Z Twojej recenzji wynika, że ta książka mogłaby mi się spodobać. Szkoda tylko, że w tym roku nie mam czasu na czytanie niczego poza lekturami (a i na to często trudno znaleźć chwilę). No ale może sięgnę po nią, kiedy już będę miała czas na coś poza nauką.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W krainie ognistego kwiatu" nie jest banalne i zdecydowanie jest to połączenie pięknego tła z przesłaniem i nietuzinkowymi bohaterami. Jeśli znajdziesz czas to naprawdę polecam :)

      Usuń
  8. Myślę, że ta książka może być bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że po przeczytaniu się nie zawiodę.
    Dobrej nocy! :)
    http://fridayp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spełni Twoje oczekiwania. Dziękuję i nawzajem :)

      Usuń
  9. No proszę, 650 stron? Lubię takie grubaski. :) Nie słyszałam wcześniej o tym tytule (i za to kocham blogosferę, poznaję literackie rejony, których sama zapewne bym nie odwiedziła). Ale już go sobie zapisałam. :) Bardzo ładnie o nim piszesz, czytałam wpis z prawdziwą przyjemnością.
    Zajrzałam też na nową podstronę: same nieznane mi (ale dziwnie zachęcające) tytuły tam widnieją. :)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najfajniejsze w blogosferze - bez niej człowiek straciłby szansę na poznanie wielu ciekawych rzeczy :) Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  10. Nie mogę uwierzyć, że o tak dobrej książce w blogosferze się nic nie mówi, naprawdę pierwszy raz ją widzę. ;) Bohaterowie widzę ciekawie wykreowani, muszę książkę pokazać mojej siostrze, narzeka, że tak mało Eliz na świecie. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szukałam informacji o tej książce to właśnie uderzyła mnie niewielka ilość recenzji - a ten tytuł jest naprawdę warty uwagi :)

      Usuń
  11. pierwszy raz widzę tą książkę i sprawiłaś, że mam ochotę ją przeczytać. nie dość, że uwielbiam książki nad którymi trzeba trochę porozmyślać :')
    http://lienicormaid.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to zdecydowanie jest taka książka, naprawdę skłania do refleksji :)

      Usuń
  12. Nie słyszałam wcześniej o tej powieści, ale zdecydowanie mnie zaciekawiłaś i ta okładka faktycznie przyciąga spojrzenie. :) Będę pamiętać o tej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało się o niej mówi, a wielka szkoda - tym bardziej się cieszę, że napisałam tę recenzję :)

      Usuń