„Ptaki ciernistych krzewów” Colleen McCullough - (nie)recenzja

Tym razem chciałam wam opowiedzieć o książce, która zdecydowanie do nowych nie należy – wydano ją blisko czterdzieści lat temu. Tytuł na pewno obił się o uszy większości z was. Sama nigdy specjalnie się nią nie interesowałam, dopiero w przypływie nagłej zachcianki odszukałam ją na półce w bibliotece. I przepadłam, zginęłam. Dlatego ten post to (nie)recenzja, bo obawiam się, że nie dam rady obiektywnie ocenić tej powieści po tym, co ze mną zrobiła.




„Pewna legenda opowiada o ptaku, który śpiewa jedynie raz w życiu, piękniej niż jakiekolwiek stworzenie na Ziemi. Z chwilą, gdy opuści rodzinne gniazdo, zaczyna szukać ciernistego drzewa i nie spocznie, dopóki go nie znajdzie. A wtedy, wyśpiewując pośród okrutnych gałęzi, nadziewa się na najdłuższy, najostrzejszy cierń. Konając wznosi się ponad swój ból, żeby prześcignąć w radosnym trelu słowika i skowrona. Jedną najświetniejszą pieśnią za cenę życia. Cały świat zamiera, aby go wysłuchać, uśmiecha się nawet Bóg w Niebie. Bo to, co najlepsze, trzeba okupić ogromnym cierpieniem... Przynajmniej tak głosi legenda.”
„Ptaki ciernistych krzewów” Colleen McCullough to cudowna saga obejmująca kilkadziesiąt lat życia rodziny Clearych. Najważniejszy jest tutaj wątek Meggie Cleary, jedynej dziewczynki w rodzeństwie, której powiernikiem staje się ksiądz Ralph de Bricassart. Duchowny jest jej najlepszym przyjacielem, a z czasem, gdy Meggie dorasta, ta więź przeradza się w coś znacznie głębszego.
Nie nazwałabym tej książki romansem. Owszem, zakazane uczucie stanowi tutaj oś fabularną, ale tak naprawdę autorka poruszyła wiele innych istotnych tematów: XX-wieczną obyczajowość, trudne i nieraz bardzo skomplikowane relacje rodzinne, śmierć, II wojnę światową, odrzucenie spowodowane przez wiele różnych czynników. I bardzo się mylicie, jeśli uważacie, że bohaterowie od razu wpadli sobie w ramiona i beztrosko sobie żyli. Pomijając oczywistą kontrowersyjność tego wątku, który może szokować do dzisiaj – w końcu romans z księdzem raczej nie jest społecznie akceptowalny – Meggie i Ralpha spotyka mnóstwo przykrości i trudów. Jednocześnie kreowane przez autorkę problemy nie wydają się wymuszone, jak czasem da się odczuć przy romansach czy powieściach obyczajowych. Ta książka to fragment prawdziwego życia naszpikowanego tyloma emocjami, że naprawdę ciężko było się oderwać, a nawet jeśli, to duchem i tak pozostawało się w Australii z ubiegłego wieku.
Przy czytaniu „Ptaków ciernistych krzewów” uśmiechałam się, smuciłam, ekscytowałam, wściekałam. Rzadko się zdarza, by jakiś tytuł tak mną huśtał na wszystkie strony. Dla mnie to pozycja idealna: zarówno pod względem fabularnym, jak i technicznym, bo muszę przyznać, że szalenie spodobał mi się styl pani McCullough. Zwłaszcza jej opisy przyrody urzekały, wcale nie nudziły, tylko „malowały” australijski krajobraz. Naprawdę nie wiem, do czego mogłabym się przyczepić. Oczywiście wolałabym, by pewne wątki potoczyły się zupełnie inaczej, jednak to jeszcze bardziej podkreśliło realność tej historii. Bo przecież od kiedy w naszym życiu dzieje się tak, jakbyśmy tego chcieli? Nie mamy takiego luksusu, nie mieli go też bohaterowie „Ptaków ciernistych krzewów.
„Ptak z cierniem w piersi wypełnia niezmienne prawo. Coś niezrozumiałego pcha go, by przebił się i zginął, śpiewając. W chwili gdy cierń wchodzi w ciało, nie pojmuje jeszcze, że to śmierć. Śpiewa i śpiewa, aż zabraknie mu tchu. Lecz my, gdy wbijamy ciernie w nasze piersi, jesteśmy świadomi, a mimo wszystko robimy to. Mimo wszystko.”
Ta książka to moja perełka. Najulubieńsza z ulubionych. Wiem, że całkiem niedawno wydano ją ponownie i nie mogę się doczekać, aż będę miała własnych egzemplarz, bo nie ulega wątpliwości, że jeszcze nieraz do niej wrócę.

Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. "Ptaki ciernistych krzewów"... Kiedy byłam dużo młodsza pytałam mamę o film,ekranizację tej książki. Usłyszałam tylko - Jesteś na to za młoda. Potem już zapomniałam o nim, ale ostatnio znów wpadł mi w oko, ale teraz, po Twojej cudnej (nie)recenzji, muszę sięgnąć i do książki i do filmu :) Ja również zacznę "polować" na swój własny egzemplarz, bo przyznam się, że całkowicie mnie zaintrygowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacją jest nie film, a miniserial z Richardem Chamberlainem, który jest po prostu cudowny (w sensie serial, choć Chamberlain zresztą też). Film również powstał, ale on jakby uzupełnia serial - jeszcze go nie widziałam, jakoś nie mogę się przekonać :)

      Usuń
  2. Ciekawe, że kiedy miałam te dwanaście lat, wydawało mi się, że to film :'D Niemniej jednak, i jedno i drugie (i chyba to trzecie) jest w mojej "kolekcji" do zapoznania się i mam nadzieję, pokochania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy lubi tego typu historie, ale ja gorąco polecam :)

      Usuń
  3. A ja o tej książce jeszcze nie słyszałam :D Chyba pora ją bliżej poznać, bo nie powiem, bardzo mnie zainteresowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam do przeczytania :D

      Usuń
  4. Świetna książka*-* dobrze się ją czyta :)
    Zapraszam do mnie historianiespelnionychmarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Troszkę trąci romansem. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale chyba też nie jest to propozycja literacka, na którą skusiłabym się w pierwszej kolejności. Choć to pewnie wartościowa lektura.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trąci, ale ja mimo wszystko wolę ją nazywać sagą rodzinną. Wbrew pozorom ten wątek romansowy wcale nie dominuje :)

      Usuń
  6. Przyznam, że nigdy tego tytułu nie słyszałam. Uwielbiam książki, które poruszają wiele tematów, a nie tylko skupiają się wokół jednego wątku, więc to zdecydowanie wielki plus. Skoro tak zachwalasz, to może przeczytam w najbliższym czasie :))

    Pozdrawiam
    j-majkowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie książki, przy czym tutaj ta różnorodność tematów nie sprawiła, że fabuła zrobiła się chaotyczna, wprost przeciwnie - wszystko tworzyło spójną całość :)

      Usuń
  7. O kurcze, skoro to jedna z twoich ulubionych to może też dam jej szansę? W końcu czemu nie :) Nie słyszałam o niej wcześniej, a przez twoją recenzję mam ogromną ochotę na nią!
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu się może spodobać, ale moim zdaniem to piękna książka :)

      Usuń