
Jakiś
czas temu recenzowałam pierwszy tom serii „Spod
flagi magii” (klik), teraz przyszła kolej na część drugą, o takim samym
tytule, jak cały cykl. Nie ukrywam, że do czytania zabrałam się z dużą chęcią,
za co odpowiadał głównie lekki, utrzymany na dobrym poziomie styl autorki i
zwykła ciekawość. Chciałam się dowiedzieć, co wydarzy się dalej, jak niezależna
i bezpośrednia Malice poradzi sobie na własną rękę.
Przy
opinii o pierwszej części wspomniałam, że autorka wprowadziła ciekawy zabieg
burzący nieco chronologię utworu. Nie przeszkadzało mi to, ale mając teraz
porównanie, przyznaję że trzymanie się uporządkowanej akcji wychodzi Idze
Wiśniewskiej dużo lepiej. Taka tradycyjna kompozycja wprowadziłaby tylko
chaos w „Spod flagi magii”, a działo
się wystarczająco dużo, by jeszcze komplikować sprawę.
Książka
absolutnie mnie nie zawiodła. Z uśmiechem powitałam znajomą
narrację, genialne komentarze Malice i jej ognisty temperament. Cieszę się, że
fabuła zaprowadziła bohaterkę do innej krainy, bo trochę się obawiałam, że
opisywanie kolejnych magicznych zleceń z czasem może okazać się nużące. Malice,
oczywiście nie bez marudzenia, przyjmuje ofertę wyprawy do Elegestii i zagłębia
się w nieznajome tereny. Pierwotnie jej podróż miała trwać 10 dni, po których
dziewczyna zamierzała wrócić do swojego pełnego konta bankowego i kota
Shady’ego, ale splot licznych wydarzeń przekreślił jej plany. Malice, czasem na
własne życzenie, przyciąga kłopoty, pakuje się w konflikty, a przy tym nie
traci rezonu i nadal jest tak fantastycznie sarkastyczna, jak w pierwszym
tomie. Myślę, że to jedna z najlepszych
bohaterek, jakie spotkałam w literaturze młodzieżowej.
Autorce nadal
nie da się odmówić świetnego stylu, a przede wszystkim genialnie wykorzystanego
humoru
– w odpowiednich chwilach rozładowuje atmosferę, albo jest po prostu przyjemnym
dodatkiem. Pomijając całą otoczkę fabularną, która jest interesująca i szybko
wciąga, podobały mi się drobne elementy, jak np. zderzenie dwóch różnych
cywilizacji. Elegestia pod względem rozwoju zatrzymała się na średniowieczu,
dlatego zabawnie było śledzić, jaką furorę robią zupki chińskie, które Malice
zabrała ze sobą w ramach prowiantu. Poza tym autorka wykazała się dużą pomysłowością w niektórych wątkach: mówię
tu szczególnie o historii smoków, która kompletnie różni się od wcześniej mi
znanych i przedstawia tę rasę w zupełnie innym świetle.
Żeby
nie było aż tak słodko, muszę się do tego i owego przyczepić. Chwilami do powieści wkradała się monotonia,
która nieco męczyła. Powtarzały się schematy (np. dwie napaści na tle
rabunkowym w bardzo krótkim odstępie czasu), bywało też przewidywalnie. Czasem
akcja jakby stawała w miejscu i chociaż nie opuszczało mnie przekonanie, że
wydarzenia konsekwentnie zmierzają do punktu kulminacyjnego, odniosłam
wrażenie, że autorka miejscami na siłę wplata jakąś scenę, byleby zapełnić czas
i tym samym przybliżyć czytelnika do finału.
Ano
właśnie, finał. W „Żyli niedługo i nieszczęśliwie” zabrakło
mi efektu „wow”, przez co byłam nieco rozczarowana. Tutaj było jednak zupełnie
inaczej. Zwieńczenie podróży Malice, czy raczej to, co zostało wyjawione,
zdecydowanie mnie usatysfakcjonowało i trzeba przyznać, że byłam zaskoczona, a
to ogromny plus.
„Spod flagi magii” – mówię tu
zarówno w kontekście tego tomu, jak i całego cyklu – serdecznie polecam osobom
lubiącym magiczne powieści. Jeśli poszukujecie czegoś lekkiego w tej tematyce,
nada się idealnie.
7,5/10
Za egzemplarz
e-booka dziękuję autorce.
PS. Wybaczcie, że ostatnio rzadziej pojawiam się na waszych blogach. Zaczęły mi się zaliczenia, a niebawem mam obronę pracy licencjackiej, więc na blogosferę nie mam czasu ani głowy. Posty dodaję w miarę regularnie ze względu na ich zapas - ale wasze wpisy też staram się czytać na bieżąco :)
Nie słyszałam o tej serii, ale sam opis mi się naprawdę spodobał. Mam słabość do magii, przeciwnych stworzeń i nowych światów także z chęcią dowiem się czegoś więcej o książkach pani Wiśniewskiej:) No i są smoki w nowej odsłonie, a ja mam do nich słabość od zawsze :D Pozdrawiam i trzymam kciuki w związku z obroną pracy licencjackiej!
OdpowiedzUsuńW takim razie naprawdę polecam ten serię - nie brakuje w niej magii i humoru, a to świetne połączenie :D Bardzo dziękuję!
UsuńO, pierwszy raz słyszę o tym cyklu, ale wygląda interesująco! Choć nie jestem pewna, czy mnie zadowoli, skoro to literatura skierowana do młodzieży...
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za obronę! :D
Cykl jest lekko i przystępnie napisany, może nie są to jakieś bardzo skomplikowane powieści, ale przyjemnie się je czyta :)
UsuńDziękuję!
Raczej skłamię, jeśli powiem, że sięgnę po niego w najbliższym czasie, ale może kiedyś faktycznie spróbuję się przekonać - zwłaszcza, że z tego, co widzę, książki są króciutkie ;)
UsuńDo najdłuższych na pewno nie należą, a że czyta się w mgnieniu oka, wydają się jeszcze krótsze :D
UsuńHumor i magia w książce to jest to co lubię najbardziej, ponieważ może bardzo poprawić humor. Cieszę się, że książka Ci się podobała i muszę stwierdzić, że bardzo mnie zainteresowałaś. Nie słyszałam wcześniej o tych pozycjach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Skryta Książka
Ja właśnie też bardzo sobie cenię humor w książkach - między innymi dlatego pokochałam chociażby Dary Anioła czy wyżej wymieniony cykl, Spod flagi magii :)
UsuńNie słyszałam o tej książce, trzeba to nadrobić
OdpowiedzUsuńGorąco polecam :D
Usuń