Czego nie toleruję w tolerancji

Ostatnio (no dobra, może trochę wcześniej niż ostatnio) rzuciła mi się w oczy popularność słowa „tolerancja”. Mogę to nawet nazwać plagą. Szafowanie tym pojęciem jest szczególnie częste w przedziale wiekowym 13-17. Niby nic w tym złego, w końcu powinniśmy się cieszyć, że nasze społeczeństwo bardziej się otwiera… Problem zaczyna się wtedy, kiedy osoba dumnie twierdząca „jestem tolerancyjny/a” tak naprawdę nie rozumie tego, co mówi. Ja wiem, że każdy ma swoją moralność i poglądy, ale istnieją też pewne oczywistości, które warto respektować albo przynajmniej zwracać na nie uwagę.
Charakter tego posta ma ścisły związek z uwielbieniem dla homoseksualistów. Zanim posypią się komentarze, że jestem jakimś homofobem, muszę zaznaczyć, że absolutnie nie mam nic przeciwko gejom i lesbijkom. To nie o to mi chodzi. Jakkolwiek osoby z odmienną orientacją seksualną w ogóle mi nie przeszkadzają, to jednak razi mnie, gdy wchodzę na twittera i na głównej stronie atakuje mnie gejowskie porno (jeśli sami jesteście aktywnymi użytkownikami tego portalu, to całkiem możliwe, że też to zauważyliście). Tu jakiś fanart, tu dość szczegółowy gif… Przesiąknięte nieudolną erotyką opowiadania w tej tematyce mnożą się jak grzyby po deszczu, a nastoletnie fanki młodych, męskich zespołów ciągle doszukują się ukrytych związków między ich członkami. To trochę przytłaczające. Mam wrażenie, że walka o równouprawnienie homoseksualistów zamieniła się u niektórych w kampanię, według której trzeba ich święcić, uwielbiać, postrzegać jako bohaterów. Heloł? To ludzie jak my wszyscy. Niestety typowa przedstawicielka grupy wiekowej wymienionej wyżej – niech osoby bardziej inteligentne nie czują się urażone – jest gotowa ugryźć każdego, kto chociaż spróbuje powiedzieć, że nie zgadza się, by para lesbijek miała możliwość wzięcia ślubu. To dość zabawne, bo zwykle ta sama dziewoja rzuca się z wyklepaną do bólu formułką „to moje zdanie, mam do niego prawo”. Jak widać tekst nie ma szerszego zastosowania. Przechodząc do sedna… Jeśli ktoś po prostu stwierdzi, że nie może się przekonać do związków homoseksualnych, bo nie pozwala mu na to religia, własne przekonania, wychowanie, to czy to jest na sto procent złe? Też się rzucam, gdy słyszę szczerze przeze mnie znienawidzone słowo „pedał”, w końcu jeśli nikt ci krzywdy nie zrobił, to nie masz powodu do obrażania, ale właśnie, co z WŁASNYM zdaniem? Nie wszyscy są homofobami. Nie wmawiajcie innym swoich przekonań.
Rzecz w tym, że wielu utożsamia tolerancję z szacunkiem dla homoseksualistów, a zapomina, że to się tyczy też innych spraw. To nie wygląda za dobrze, gdy tak się chwalisz swoją akceptacją dla otoczenia, a kilka chwil później zaczynasz nabijać się z kogoś, kto inaczej się ubiera. Tak, to też jest tolerancja, czy raczej jej brak. Zaskakujące, co? Po drugiej stronie barykady mamy przypadki utrzymujące, że nic nie wzbudza ich niechęci i wszystko przyjmują tolerancyjnie. Nieprawda. Moim zdaniem coś takiego nie istnieje, nikt nie jest pozbawiony tej wewnętrznej granicy, przed którą się zatrzymuje bez względu na okoliczności i nie jest w stanie zrobić ani jednego kroku dalej. Należy być tego świadomym. Zwłaszcza że w definicji tolerancji znajduje się proste zdanko, mianowicie że jest to „poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych” (dzięki, ciociu Wikipedio). Dlatego zachowanie podobne do wściekłego psa za każdym razem, kiedy ktoś bezczelnie się nie zgodzi z jakąś opinią i równie bezczelnie spróbuje przedstawić swoją, zaprzecza temu wielce tolerancyjnemu światku, w jakim sporo z nas usiłuje żyć. Jest mnóstwo czynników kształtujących nasz światopogląd, dzięki czemu się od siebie różnimy. Cała sztuka polega na tym, by nie dać się zwariować i nie popaść w hipokryzję.
Wydaje mi się, że lepiej czasem ugryźć się w język, zamiast powiedzieć coś, co nie będzie miało nic wspólnego z rzeczywistością. A na pewno trzeba się nauczyć rozmawiać, zamiast drzeć się o każdą pierdołę i sprowadzać wszystko do budowania ołtarzyka każdej pojedynczej sprawie. I pilnowania, żeby ktoś tego ołtarzyka nie podeptał. 

Udostępnij ten post

25 komentarzy :

  1. Ooooo! Pamiętam jak byłam w gimnazjum stało się modne bycie homoseksualistą. Dla takich ludzi nie mam "tolerancji", teraz z perspektywy czasu bardziej bawi mnie to niż denerwuje, chociaż wtedy irytowało mnie to niezmiernie. Nie chodziło o sam homoseksualizm, ale to w jaki sposób wykorzystano ten temat do.. no właśnie, nawet nie wiem do czego i co to na celu miało. Wszystko wynika z braku wiedzy na jakiś temat i właściwie z braku chęci dowiedzenia się czegokolwiek. Bo nawet z Wikipedii da się czegoś dowiedzieć, jak widać z definicji :D Nie raz byłam świadkiem sytuacji kiedy znajome otwarcie popierały homoseksualizm, chociaż to chyba za mało powiedziane. To jednak nie przeszkadzało im w komentowaniu ubioru innych czy ich stanu majątkowego. Właśnie ostatnio uświadomiłam sobie, że bycie "przy kasie" stało się modne. Szczególnie zauważyłam to kiedy byłam odwiedzić brata ciotecznego i odbierałam go z podstawówki. Pamiętam jak wszyscy nosiliśmy takie same buty (halówki jeżeli dobrze pamiętam:D) i nikomu to nie przeszkadzało, bo nikt nie zwracał na to uwagi. Na ten temat mogłabym pisać i pisać. Dobrze, że taka tematyka jest poruszana:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie homoseksualistą nadal jest modne - mam wrażenie, że dla niektórych nastolatek bycie hetero jest tak nudne i oklepane, że koniecznie muszą być inne. Trochę to chore, bo sami zainteresowani chcą po prostu normalności, a nie tworzenia dla nich osobnego kultu. Ale cóż... jak już kiedyś pisałam, niemal wszystko podlega modzie i można mieć tylko nadzieję, że to minie :)

      Usuń
  2. Tolerancja to temat niewątpliwie bardzo kontrowersyjny. Głównie dlatego, że każdy ją rozumie inaczej, a i samo pojęcie odnosi się do szerokiego spektrum zachowań i sposobu myślenia, który naturalnie może i w rzeczy samej wywołuje konflikty.
    Twój wpis czytałam z zainteresowaniem i przyjemnością. Uważam, że w blogosferze poruszanie takich tematów to rzecz bardzo istotna. Pozdrawiam. :)
    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne zdanie i to jest właśnie piękne. Byłoby co najmniej dziwnie, gdybyśmy się zgadzali we wszystkim, a na pewno nudno. Grunt, to szanować prawo do tego innego zdania, nikt nie każe się pod nim podpisywać :)
      Dziękuję!

      Usuń
  3. Człowiek ma prawo czegoś nie akceptować - np. związków jednej płci. Jednak kiedy posuwa się do tego, że ma ochotę urządzać czyjeś życie - tam coś zakazać, tym kazać się wynosi, bo taki jest jego system wartości, to to jest już przegięcie. Ja staram się kierować zasadą "żyj i pozwól żyć innym". Nikomu nie robi krzywda para, która się wzajemnie kocha, nawet jeśli to osoby jednej płci, więc co komu do tego, co robią w sypialni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Z drugiej strony rozumiem, że dla kogoś jest to nie do przyjęcia, chociażby przez pryzmat religii. Tak czy siak świetnie to ujęłaś - granica tolerancji, a w każdym razie mojej, zaczyna się tam, gdzie drugiej osobie dzieje się krzywda.

      Usuń
  4. Tak sobie myślę, że chyba nie ma na świecie osoby, która mogłaby się nazwać w pełni tolerancyjną. Jak już tak się o sobie mówi, to powinno się sprecyzować to jakoś, w jakiej kwestii jest się tolerancyjnym, bo tutaj masz rację, każdy ma swoje granice. Te nastolatki, które tak zawzięcie bronią homoseksualistów... teraz niektóre z nich zapewne, jeżdżą, że się tak wyrażę, po uchodźcach, wrzucając wszystkich do worka "terroryści".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, teraz każdego muzułmanina uważa się za tego, który biega z karabinem i wysadza się w powietrze. Ludzie w strachu mówią i myślą różne rzeczy...

      Usuń
    2. Z jednej strony mają prawo się bać, bo to fanatyzm religijny dotyczy głównie niemuzułmanów, ale kurcze... przecież nie wszyscy są źli i denerwujące jest, jak ludzie uważają, że każdy uchodźca to terrorysta, który tylko czeka na okazję, by podłożyć bombę.

      Usuń
    3. Tego nie kwestionuję, bo po ostatnich wydarzeniach w Paryżu sama jestem przerażona. Ale wielka szkoda, że niektórzy nie pamiętają, że swojego czasu chrześcijanie też specjalnie mili nie byli, więc idąc ich tokiem rozumowania, wszyscy nadal palimy ludzi na stosie.

      Usuń
  5. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat, który również i mnie od dłuższego czasu prześladuje. Mam wrażenie, że młodsze pokolenie, czyli ludzie z tego przedziału wiekowego, który podałaś, w ogóle nie ogarniają słowa "tolerancja". Dla nich tolerancja zaczyna się i kończy na słodkich chłopaczkach w rurkach, wtedy połowa tych dziewcząt, bo w większości to dziewczyny, zabiłaby Cię tępym nożem, gdybyś tylko spróbowała podważyć ich zdanie. Nie mam nic do homoseksualistów czy biseksualistów, w moim otoczeniu często spotykam takie osoby, ale są normalne, nie obnoszą się z tym i nie próbują wyróżniać, są takie jak ja czy Ty, ale to starsze roczniki, te młodsze, o zgrozo, to po prostu chodząca autoreklama, wręcz zniechęcającą do siebie ludzi. Szczerze, mam w dupie, czy mój znajomy sypia ze swoim kolegą, koleżanką, czy córką sprzedawczyni z warzywniaka, byleby był dobrym człowiekiem i choć to banalnie brzmi tak uważam, ale jak widzę tę obecną modę, wyszlifowane damy, jarające się destrukcyjnym życiem i na każdym kroku pokazujące, jakie są kontrowersyjne dzięki całowaniu się ze swoją koleżanką i walczeniu z niedobrym światem, który nie akceptuje homoseksualistów to mam ochotę zaprowadzić je do ich domów i zmusić ich rodziców do porządnego sprania paskiem. Bo gdy ściągniesz z nich makijaż i ciuszki - tadaam - 14 latka o.O Toleruję odmienność - czy to jeśli chodzi o pochodzenie, orientacje, subkulturę czy cokolwiek innego - ale nie toleruję głupoty i pozerstwa. Pod nosem mleko, a w ręku piwo i transparent z tęczą. Czy oni w ogóle wiedzą o co chodzi, czy idą za tłumem?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba raczej to drugie; wszyscy wzajemnie sobie wpajają, że odmienna orientacja seksualna to nic złego i to jest dobre, szkoda tylko, że poszczególne dziewczyny (choć niektórzy chłopcy też) prześcigają się w manifestacji swoich poglądów. Niestety bardzo często jest to przesadzone, bo przecież co to za wsparcie dla geja, jeśli samemu wielce się udaje zainteresowanie tą samą płcią? Bo poza ogólnymi hymnami pochwalnymi dla homo- i biseksualistów wiele osób jakby na pokaz próbuje się do nich przyłączyć. To jakieś szaleństwo. W ten sposób działają tylko na niekorzyść takich ludzi, bo skoro zachowują się tak dziecinnie i machają tym każdemu przed nosem, utrwalają jedynie stereotypy i wzmagają ogólną niechęć.

      Usuń
  6. Bardzo dobrze to ujęłaś. Nie, prawdopodobnie na świecie nie ma ani jednej osoby, która byłaby CAŁKOWICIE tolerancyjna. KAŻDY ma w sobie pewne bariery, których nie jest w stanie przekroczyć. Jednych np. coś obrzydza, drugich nie. A teraz większość myśli, że "tolerancja" oznacza, że jeśli do tej pory czegoś się brzydziłeś, teraz musisz to kochać. Nie, nikt nie zmusi drugiego człowieka do przebywania w towarzystwie kogoś/czegoś, przy czym czuje się niekomfortowo. Oczywiście, taka osoba nie powinna mieć prawa do krytykowania w bezczelny sposób tego co jej się nie podoba. Wystarczy że w ciszy usunie się w cień i nie będzie więcej zawracać sobie tym głowy.
    Prawda jest taka, że teraz większość "toleruje" tylko to, co chce i krzyczy, że jej nic nie przeszkadza i że wszyscy powinni tacy być, ale kiedy pojawi się coś, co jej nie odpowiada, strzela taką wiązankę, że aż się niedobrze człowiekowi robi.
    No ale cóż, myślę że takie zjawisko będzie występowało zawsze i nie wiem jakich środków trzeba byłoby zastosować, aby to zmienić.
    Pozdrawiam x

    faiithfully lifestyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie po prostu mają tendencję do utrudniania sobie życia. Jak czegoś nie lubią, to zamiast tego unikać i po prostu ignorować, to jakby na siłę starają się to spotkać, np. masowo oglądają teledyski wokalistów, których nie znoszą, byleby pohejtować w komentarzach. Po co? Serio trzeba się umartwiać, bo tak można nazwać robienie z własnej woli czegoś, co nie sprawia nam przyjemności? No i odwrotnie, kiedy próbuje się udowodnić, że nic nam nie przeszkadza i wszystko przyjmiemy ze stoickim spokojem. Bezsens, tym bardziej, że osoba zachowująca się w ten sposób chwilę potem przeczy sama sobie.

      Usuń
  7. Poruszyłaś bardzo ciekawy i ważny temat. Zgadzam się z twoimi słowami. Spotykam się na co dzień z przypadkami, gdzie ktoś jest "tolerancyjny", ale wyśmiewa swoich kolegów od pedałów, mimo iż nimi nie są. Nie rozumiem takiego postrzegania rzeczywistości. Nikt z nas w stu procentach nie jest tolerancyjny, ale są tacy ludzie o zdrowym myśleniu, którym nie zależy aby opinię wyrzucić na zewnątrz. Czasem warto spojrzeć na siebie i zobaczyć jacy my jesteśmy, aby kogoś oceniać.
    Pozdrawiam!

    http://skrytaksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, takie sytuacje zdarzają się nagminnie. Nasze społeczeństwo próbuje uchodzić za tolerancyjne, podczas gdy jest zupełnie odwrotnie. Wystarczy zobaczyć, do czego to czasem prowadzi - młodzi ludzie popełniają samobójstwa, bo nie dają sobie rady z brakiem akceptacji rówieśników. Szkoda, że te wszystkie śpiewki o otwartości na innych to tylko słowa...

      Usuń
  8. Choć rzecz (wpis twój nazywam rzeczą, wybacz) dotyczyła tolerancji, to ja zjadę na temat tego wszechobecnego pedalstwa. Tak napiszę pedalstwa, bo nie jestem tolerancyjna i się do tego przyznaję. Każda tolerancja ma granice i o ile nie przeszkadza mi całująca się para w niemal każdym wieku (para mówię o parach hetero) to już całująca się para dzieci, która przy okazji też wkłada sobie ręce pod bluzki i szepcze do ucha "pieprz mnie" w taki sposób, że wszyscy stojący na tym przestanku słyszą, to dla mnie para dziwkarzy, a nie kochających i szanujących się ludzi. Oni nie szanują siebie i swojej cielesności, to ja nie mam obowiązku szanować ich. Nie chodzi mi tu o mnie, bo moje oczy widziały więcej niż oni robią, jednak nawet którzy na filmach porno działają dla ludzi, którzy chcą ich oglądać, a tu ta para dzieci na przestanku narzuca innym - starszemu pokoleniu, małym dzieciom, itd, by ich oglądali i uważają to za normę, a od innych oczekują tolerancji ich zachowania. Odnoszę wrażenie, że podobnie jest z pedalstwem i modnym byciem les. Co innego jest gdy chłopak ma chłopaka, a dziewczyna dziewczynę, nie łażą za rękę, nie całują się publicznie, nie głoszą wszem i wobec jakie cool jest bycie innym, a co innego gdy się z tym bezczelnie odnoszą. Nie toleruje żadnych pokazówek, zmiany płci i wbijania mojemu dziecku do głowy przez program uwagę, pewnym reportażem, że bycie płcią trzecią jest cool. Jeśli takie coś chcą pokazywać, niech wykupią sobie jeden kanał, też dla takich jak oni, a nie narzucają swoje zdanie innym i na siłę usiłują wszystkim pokazać, że to co nie jest normalne, normalne jest.
    Ja nie mówię, że takich ludzi trzeba zabijać, gnębić, leczyć, bo być może naprawdę tacy są i tacy się czują, ale już przekonywanie innych i wprowadzanie takiej mody, przez co normalne hetero dzieci się tym pedalstwem zarażają i je żywo oklaskują, jarają się nim (powiem modnie), to moim zdaniem jest żałosne i takie zachowania tępić się powinno.
    Jednak ja nie jestem tolerancyjna w pełni i chyba nikt nie jest, choć są różne stopnie tolerancji. Ja nie toleruję nawet dzieci co już chodzą, wciśniętych w wózki zakupowe, tam gdzie ja potem kładę produkty spożywcze i to nie wina tych dzieci, a tych matek i tatusiów co tak robią. Nie toleruję też ludzi co zabijają własne dzieci czy się nad nimi znęcają. Dwa skrajne przypadki, ale pokazują, że nie da się tolerować wszystkiego i na wszystko przymykać oczu. Pierwszy przykład można znieść i choć się tego nie lubi, to można puścić płazem, ale to drugie zachowanie już należałoby tępić i karać. Podobnie jest z homoseksualistami, ci co nie chcą na tym robić fanu i się z tym wielce odnosić, to niech sobie będą, ale ci co dla nich to moda i popisówa, na dodatek są jeszcze niedorośli i niedojrzali, to niech może się rodzice za nich wezmą póki nie jest za późno.

    http://takamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i ja szanuję Twoje zdanie :) Nikt nie jest w pełni tolerancyjny, grunt to zdawać sobie z tego sprawę. Ja, podobnie jak Ty, nie znoszę takiej publicznej manifestacji uczuć, bez względu na to, jakiego typu pary dotyczy. Byłoby po prostu miło, gdyby ci wielce zakochani nie wystawali na środku chodnika i nie obłapiali się jak dwie ośmiornice, bo może inni niekoniecznie chcieliby na to patrzeć, a już na pewno chcą normalnie przejść, zamiast ich omijać, skoro są tak wielce pochłonięci sobą. I wiesz, wydaje mi się, że zwykły homoseksualista wcale się nie domaga takiej uwagi. Oczywiście, że walczy o swoje prawa, osobiście to też szanuję, ale ma inną orientację, bo się taki urodził, nie poszedł za tłumem, czego niestety nie da się teraz powiedzieć o mnóstwie osób z przedziału wiekowego, o którym wspomniałam w poście.
      Po prostu nie możemy dać się zwariować. Jedni lubią to, drudzy tamto, dotyczy to wszystkich sfer życia i po prostu czasem chciałabym, żeby ludzie pilnowali własnych spraw, zamiast nieustannie wciskać coś innym albo próbować podejrzeć, co robi druga osoba. Gdybyśmy faktycznie wszyscy się do tego stosowali, świat byłby o wiele przyjemniejszy.

      Usuń
  9. Rzeczywiście ludzie ostatnio uwielbiają się chwalić swoją "tolerancją", a przecież jeśli rzeczywiście o samą tolerancję by chodziło, a nie o popisanie się przed innymi czy o kłócenie się z kimś, kto ma inne zdanie, tacy "tolerancyjni" ludzie nie chwaliliby się tym na prawo i lewo. Ja również nie mam nic przeciwko homoseksualistom, znam nawet kilka takich osób i są naprawdę zwyczajne. Homoseksualiści przeszkadzają mi za to, kiedy za bardzo obnoszą się publicznie ze swoimi uczuciami, no bo nikt raczej nie ma ochoty tego oglądać. No i irytuje mnie, że teraz w tak wielu filmach, książkach, a w teatrze to już w ogóle, muszą się pojawiać wątki homoseksualne. Jakby to był konieczny element, którego nie można pominąć.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat do wątków homoseksualnych w literaturze czy filmie nic nie mam, oczywiście jeśli są umiejętnie poprowadzone i tworzą jakoś logiczną całość, bo czasami niestety da się wyczuć, że taka tematyka jest poruszana na siłę, zgodnie "z modą". I też nie lubię takiego publicznego okazywania uczuć, ale to bez względu na to, jakiej płci jest taka para.
      Jaki to paradoks, że tylu ludzi śpiewa o tolerancji, a tej tolerancji w praktyce jest jak na lekarstwo...

      Usuń
  10. Ostatnio czytam dość dużo opowiadań na Wattpadzie i muszę przyznać, że dość często rzucają mi się w oczy gejowskie fanfiki o członkach zespołów (najczęściej 1D). Na początku byłam w szoku - wydawało mi się to takie... niesmaczne? No, ale okej każdy ma prawo do pisana tego co chce. Ja jestem takiego zdania: Geje i lesbijki mogą sobie być, ale do niektórych rzeczy niech się nie pchają. Nic do nich nie mam byle tylko zachowywali się jak porządni ludzie.
    Tylko zastanawia mnie jedno, właśnie to co zaznaczyłaś. Dlaczego ludzie deklarujący się jako tolerancyjni są nie często takimi hipokrytami? W moim środowisku jest to na porządku dziennym: wszyscy deklarują się, że akceptują homoseksualizm, nazywają siebie tolerancyjnymi, ale kiedy przyjdzie co do czego od razu wyzywają od ''pedałów''. A to zniesmacza mnie jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Hipokryzja to jedna z najbardziej drażniących rzeczy na świecie, przez którą dostaję szału. Szkoda, że niektórzy nie potrafią ugryźć się w język albo chociaż zastanowić nad tym, co mówią.
      Fanfiki o gejowskiej tematyce to jedno. Wśród z nich zdarzają się zresztą perełki na poziomie. Co innego to autentyczna WIARA w to, że członkowie jakiegoś zespołu są ze sobą w związku, oczywiście uznając za dowody jakieś tam spojrzenia czy dotknięcia (bo to takie dziwne, że jak faceci są w jednym zespole i się kumplują, to na siebie czasem patrzą). A wierz mi, tego jest masa. Wciskają ludziom na chama inną orientację, a potem się dziwią, że tacy muzycy mają serdecznie dość sławy.

      Usuń
  11. Oj znam to! ;)
    Również jestem aktywną użytkowniczką twittera. Należę do fandomu directioners, lecz dostaję szału kiedy widzę jakieś żałosne, pornograficzne przeróbki głównie Harry'ego czy Louisa. No niestety...

    Zapraszam na konkurs!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/12/dzien-8-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że swojego czasu pojawi się tutaj na blogu post o fankach, które zdrowo przesadzają... :)

      Usuń
  12. Pomysł na temat do rozważań aktualny. Ostatnio nawet na mszy ksiądz poruszył go w kazaniu i mam niebywale zbliżone poglądy do Ciebie.
    Również nie jest homofobką, ale afiszowanie się z tym, że toleruję się coś, a nawet popiera to już inna kwestia. Ostatnio za dużo ludzi podąża za trendami, chcę być cool i nic po za tym się nie liczy...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń